Kiedy jesteśmy dziećmi, rodzice często wydają nam się kimś, kto zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Są naszym punktem odniesienia, bezpieczną przystanią i ludźmi, którym chcemy wierzyć bez zastrzeżeń. Nawet jeśli czasem się złoszczą, czegoś nam zabraniają albo nie rozumieją naszych problemów, gdzieś z tyłu głowy pozostaje przekonanie, że przecież wiedzą, co robią. Co się jednak dzieje, kiedy rzeczywistość nagle burzy ten obraz? Kiedy odkrywamy, że mama i tata nie są takimi bohaterami, za jakich ich uważaliśmy?
WIDEO…
Dla dorosłego człowieka taka konfrontacja może być trudna. Dla dziecka, które dopiero uczy się rozumieć świat i relacje z innymi, bywa prawdziwym wstrząsem. Właśnie ten moment staje się punktem wyjścia dla „Mojej przyjaciółki krowy” – nowego polskiego filmu familijnego, który łączy kino przygodowe z opowieścią o zaufaniu, dorastaniu i rodzinie dalekiej od ideału.
Joanna Kulig i Dorota Kolak w nowym polskim filmie
Za produkcję odpowiada Pokromski Studio, a za kamerą stanął Kristoffer Rus, reżyser związany z serią „Za duży na bajki”. Scenariusz napisała Agnieszka Dąbrowska. W obsadzie znaleźli się Joanna Kulig, Dorota Kolak, Grzegorz Małecki i Jacek Braciak, a także Rafał Zawierucha. Głównego bohatera zagrał Jan Kędracki, dla którego jest to ekranowy debiut.
Dla Joanny Kulig udział w „Mojej przyjaciółce krowie” ma szczególne znaczenie. Aktorka, którą znamy między innymi z „Zimnej wojny”, po raz pierwszy wystąpiła w filmie skierowanym do młodszej widowni. Wciela się w Martę, mamę głównego bohatera.
– Udział w filmie „Moja przyjaciółka krowa” to dla mnie wielkie przeżycie, bo po raz pierwszy występuję w filmie skierowanym do młodszego widza – mówi aktorka w materiale dystrybutora. Przyznaje też, że praca z młodymi aktorami była świetną zabawą, ale wymagała dotrzymania kroku ich energii i spontaniczności.
Dorota Kolak gra Edzię, ekscentryczną seniorkę, która niespodziewanie pojawia się na drodze Leona. Grzegorz Małecki wciela się w jego ojca, Artura, a Jacek Braciak – w hodowcę, przed którym ucieka tytułowa krowa. Za sprawą tej obsady historia skierowana do rodzinnej widowni zyskuje aktorskie nazwiska dobrze znane również dorosłym kinomanom.
Chłopiec, który przestaje wierzyć w swojego ojca. O czym jest nowy polski film „Moja przyjaciółka krowa”?
Głównym bohaterem filmu jest dziesięcioletni Leon. Chłopiec uważa tatę za bohatera i wierzy w jego wyjątkowość. Kiedy odkrywa prawdę, która burzy ten wyidealizowany obraz, nie potrafi poradzić sobie z rozczarowaniem. Postanawia uciec z domu.
W trakcie wędrówki spotyka krowę, która uciekła z farmy okrutnego hodowcy, oraz Edzię – energiczną, nieprzewidywalną seniorkę. Ta niecodzienna trójka wyrusza we wspólną podróż, pełną przygód, humoru i niebezpiecznych sytuacji. W tym samym czasie zaniepokojona rodzina próbuje odnaleźć chłopca.
Za pozornie zwariowaną historią kryje się opowieść o czymś znacznie bardziej uniwersalnym niż ucieczka z domu. Leon musi zmierzyć się z rozczarowaniem, ale też z własnymi emocjami i odpowiedzialnością, która przychodzi wraz z dorastaniem. Nie chodzi przy tym o proste podzielenie bohaterów na dobrych i złych. Film stawia raczej pytanie o to, czy można oraz jak kochać bliskich, kiedy zaczynamy dostrzegać ich błędy.
Scenarzystka Agnieszka Dąbrowska podkreśla, że historia krowy na gigancie stała się dla niej pretekstem do opowiedzenia o ucieczce chłopca przed sobą samym i przed dorastaniem, które wiąże się z trudnymi wyborami oraz koniecznością brania odpowiedzialności. Bliskość innych osób może pomóc przejść przez ten etap – nawet jeśli same nie są idealne.
Prawdziwa krowa na planie filmu
Tytułowa bohaterka nie jest wyłącznie efektem komputerowych sztuczek. W filmie występuje prawdziwa krowa o imieniu Sabena, która wciela się w zwierzę nazywane w produkcji Rusałką. Jej wybór do roli i przygotowania do pracy na planie trwały wiele miesięcy.
Producent Mikołaj Pokromski przyznał, że Sabena zaskoczyła ekipę inteligencją, spokojem i wdziękiem. Jej obecność była jednocześnie jednym z największych wyzwań realizacyjnych. Jak zauważa reżyser Kristoffer Rus, trzeba było połączyć precyzyjnie zaplanowane sceny z nieprzewidywalnością pracy ze zwierzęciem.
Twórcy chcieli znaleźć równowagę między komedią, absurdem i prawdziwymi emocjami. Dzięki temu nawet najbardziej niecodzienne wydarzenia mają pozostać wiarygodne, a przygodowa historia nie zgubić tego, co najważniejsze: relacji między bohaterami.
„Moja przyjaciółka krowa” ma być filmem na granicy realizmu i magii. Opowieścią o przyjaźni, która nie zna wieku ani gatunku, i o drugich szansach, na które zasługują także ci, którzy popełniają błędy. To również przypomnienie, że rodzina nie musi być idealna, byśmy mogli próbować odbudować z nią więź.
Kiedy premiera „Mojej przyjaciółki krowy”?
Zdjęcia do filmu zostały zakończone, ale na spotkanie z Leonem, Edzią i Sabeną trzeba jeszcze poczekać. Polska premiera kinowa „Mojej przyjaciółki krowy” jest zaplanowana na marzec 2027 roku. Za dystrybucję odpowiada NEXT FILM.
Nowa produkcja twórców „Za dużego na bajki” może zainteresować nie tylko rodziny szukające wspólnego seansu. To także historia o trudnym momencie, w którym dzieci zaczynają widzieć rodziców takimi, jacy są naprawdę – z ich słabościami, pomyłkami i niedoskonałościami. A dorosłym może przypomnieć, że zaufanie buduje się długo, ale czasem wystarczy jedno odkrycie, by trzeba było uczyć się go od nowa.