Na hasło „świat bez bólu” moja pierwsza reakcja jest dość prosta: poproszę. Podejrzewam, że nie jestem w tym odosobniona. Bora Chung bierze jednak ten kuszący pomysł i dodaje do niego sektę, brutalny zamach oraz serię zabójstw. Tak właśnie powstaje punkt wyjścia „Łowców bólu”, nowej powieści, w której naukowe odkrycie uruchamia konflikt o etykę i ludzką moralność. Jeśli lubicie historie kryminalne, przy których można wywołać burzliwą dyskusję na spotkaniu klubu książki - to będzie strzał w dziesiątkę.

WIDEO…

player placeholder

O czym są „Łowcy bólu” Bory Chung?

W świecie powieści naukowcy opracowują lek całkowicie eliminujący ból. Dla wielu osób byłby to powód do świętowania, ale tajemnicza sekta widzi w odkryciu zagrożenie. Jej wyznawcy uważają, że cierpienie stanowi istotę człowieczeństwa i nikt nie ma prawa go wyeliminować. Wkrótce dochodzi do krwawego zamachu, w którym giną twórcy preparatu. 

Dwanaście lat później historia zatacza koło i zaczynają ginąć osoby związane z dawnymi wydarzeniami. Kolejne brutalne zabójstwa sprawiają, że konflikty sprzed lat znów wymaga wyjaśnienia. W centrum historii znajdują się Tae - skazany za udział w zamachu, oraz Gyeong - córka zamordowanych naukowców. Ich losy łączą się, by wspólnie dotrzeć do prawdy, choć wszystko wskazywałoby, że powinni pozostać po przeciwnych stronach barykady. 

Zobacz także:
Łowcy bólu Bory Chung. Fabuła, premiera i dlaczego warto

„Łowcy bólu” - premiera i polskie wydanie

„Łowcy bólu” ukazali się w Polsce 23 września 2026 roku nakładem wydawnictwa Znak Literanova. Powieść przełożyła z języka koreańskiego Dominika Chybowska-Jang. To zatem świeża jesienna premiera, którą można już dopisać do listy lektur. Nazwisko autorki możecie kojarzyć z „Przeklętym królikiem”, zbiorem opowiadań nominowanym do Międzynarodowej Nagrody Bookera. Chung sięga po fantastykę i grozę, żeby opowiadać także o przemocy, władzy i społecznych nierównościach. 

Dlaczego warto sięgnąć po „Łowców bólu”?

Dla mnie najmocniejszym argumentem jest sam konflikt moralny, jaki budzi temat tej książki. Trudno odmówić komuś prawa do szukania sensu we własnym cierpieniu. Dużo trudniej jest jednak zaakceptować sytuację, w której ta osoba uznaje, że cierpieć mają również wszyscy dookoła. Sekta pozwala przyjrzeć się właśnie tej granicy: między osobistym przekonaniem a narzucaniem go innym, także przy użyciu przemocy.

Pomysł Chung prowokuje też do rozdzielenia dwóch kwestii, które łatwo wrzucić do jednego worka. Wyeliminowanie bólu fizycznego nie jest przecież równoznaczne z usunięciem żalu, poczucia winy czy pamięci o stracie. Zestawienie przełomowego leku z historią Gyeong zachęca, żeby zapytać, jak wiele rzeczywiście potrafi naprawić nauka. I czego oczekujemy od niej trochę na wyrost.

Do tego dochodzi kryminalna zagadka, czyli bardzo konkretny powód, żeby przewracać kolejne strony: ktoś zabija ludzi związanych z dawnym zamachem i trzeba ustalić, dlaczego. Fabuła jest wartka, trzyma w napięciu, ale też pozostawia chwilę na osobiste refleksje i złapanie oddechu, co w moim odczuciu jest idealnym balansem.