Eleganckie kostiumy, zimowa Nowa Anglia i kobieta, która od chwili pojawienia się na ekranie zdaje się skrywać niebezpieczną tajemnicę. „Eileen” początkowo przypomina powolny dramat psychologiczny, jednak z czasem zmienia się w podszyty czarnym humorem thriller noir. Reżyser William Oldroyd, twórca „Lady Macbeth”, konsekwentnie buduje napięcie, by w pewnym momencie gwałtownie zmienić kierunek opowieści. Na obejrzenie filmu zostało coraz mniej czasu – produkcja będzie dostępna na HBO Max tylko do 30 września 2026 roku.

WIDEO

player placeholder

„Eileen” znika z HBO Max. O czym opowiada film?

Akcja rozgrywa się w 1964 roku w niewielkim mieście w stanie Massachusetts. Eileen Dunlop, grana przez Thomasin McKenzie, pracuje jako sekretarka w zakładzie poprawczym dla chłopców. Po godzinach wraca do domu, w którym opiekuje się agresywnym, uzależnionym od alkoholu ojcem. Jej życie jest monotonne, klaustrofobiczne i wypełnione fantazjami o ucieczce.

Wszystko zmienia się wraz z przyjazdem Rebeki Saint John. Wykształcona na Harvardzie psycholożka natychmiast wyróżnia się pewnością siebie, elegancją i swobodą, której Eileen nigdy wcześniej nie znała. Zafascynowana nową koleżanką bohaterka coraz bardziej poddaje się jej wpływowi. To, co początkowo wygląda jak rodząca się przyjaźń i obietnica wyzwolenia, prowadzi obie kobiety w stronę przemocy oraz przestępstwa. Oficjalny opis dystrybutora zapowiada „mroczny sekret”, ale najlepiej nie poznawać wcześniej szczegółów – siła filmu tkwi w jego nagłej zmianie tonu. 

Zobacz także:

Anne Hathaway pokazuje zupełnie inne oblicze

Rebecca jest jedną z najbardziej nietypowych postaci w dorobku Anne Hathaway. Nie przypomina ani romantycznych bohaterek, ani eleganckich profesjonalistek, z którymi aktorka bywa kojarzona. To stylizowana na hitchcockowską femme fatale kobieta: olśniewająca, inteligentna, prowokująca i trudna do rozszyfrowania. Jej dopracowany wizerunek stopniowo zaczyna jednak pękać, odsłaniając emocje i zamiary, których Eileen nie potrafiła przewidzieć.

Hathaway gra odważnie i z wyraźną teatralnością, podczas gdy Thomasin McKenzie opiera swoją kreację na wycofaniu, nerwowych spojrzeniach oraz długo tłumionych pragnieniach. Kontrast między aktorkami napędza film skuteczniej niż sama kryminalna intryga. Na drugim planie pojawiają się Shea Whigham jako ojciec Eileen, a także Marin Ireland i Owen Teague. 

„Eileen” jest ekranizacją nominowanej do Bookera powieści

Film powstał na podstawie wydanej w 2015 roku powieści Ottessy Moshfegh. Był to jej pełnowymiarowy debiut literacki, który znalazł się w finale Nagrody Bookera w 2016 roku i zdobył Hemingway Foundation/PEN Award. Książka łączy thriller psychologiczny, gotycką opowieść o obsesji oraz wyjątkowo bezkompromisowe studium samotności. 

Literacka Eileen sama relacjonuje wydarzenia z perspektywy dojrzałej kobiety, wracając pamięcią do przełomowych dni sprzed kilkudziesięciu lat. Powieść mocniej niż film zagłębia się w jej wstyd, cielesność, gniew i niechęć do samej siebie. Moshfegh nie łagodzi również opisów alkoholizmu, przemocy domowej, obsesji ani społecznego położenia kobiet w latach 60. Autorka osobiście pracowała nad scenariuszem razem z pisarzem Lukiem Goebelem, dlatego ekranizacja zachowuje niewygodną, chwilami groteskową atmosferę książki.