93% na Rotten Tomatoes, 5 sezonów, 50 odcinków i ani chwili nudy. Ten serial uzależnia od pierwszego odcinka
Nie każdy serial potrafi utrzymać wysoki poziom przez pięć sezonów, ale „Bates Motel” należy do wyjątków. Prequel kultowej „Psychozy” Alfreda Hitchcocka zachwycił zarówno widzów, jak i krytyków, stając się jednym z najbardziej niedocenionych thrillerów ostatnich lat.

Są takie filmowe klasyki, które wydają się nietykalne. Do tej grupy bez wątpienia należy „Psychoza” Alfreda Hitchcocka z 1960 roku - jeden z najważniejszych thrillerów w historii kina, film, który na zawsze zmienił sposób opowiadania o grozie i do dziś pozostaje punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń twórców. Kiedy więc w 2013 roku ogłoszono powstanie serialu inspirowanego historią Normana Batesa, wielu widzów podchodziło do tego pomysłu z dużą rezerwą.
Okazało się jednak, że obawy były zupełnie niepotrzebne. „Bates Motel” nie próbował kopiować Hitchcocka, ale opowiedzieć znaną historię od nowa - jako fascynujący portret chłopaka, który z czasem staje się jednym z najbardziej przerażających bohaterów popkultury. Przez pięć sezonów serial konsekwentnie buduje napięcie, zachwyca świetnymi rolami Very Farmigi i Freddiego Highmore’a, a dziś przez wielu fanów gatunku uznawany jest za jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych ostatnich lat.
Co najlepsze, już wkrótce pojawi się świetna okazja, by nadrobić tę produkcję albo wrócić do niej po latach. A jeśli do tej pory omijaliście „Bates Motel”, trudno o lepszy moment, by przekonać się, dlaczego widzowie wciąż wspominają go z takim zachwytem.
„Bates Motel” - o czym preguel historii Hitchocka?

Serial wraca do punktu, w którym wszystko dopiero się zaczyna: po śmierci ojca Norman wraz z matką szukają nowego startu. Wybór pada na małe miasteczko w Kalifornii i stary motel na uboczu, kupiony z myślą o odbudowaniu codzienności i finansowej stabilności. Tyle że w tej opowieści „nowy początek” nie jest prostą drogą, a raczej delikatną układanką złożoną z emocji, lojalności i trudnych granic.
W rolach głównych pojawiają się Freddie Highmore (znany widzom z głównej roli w serialu Netflixa „The Good Doctor”) i Vera Farmiga, a ich ekranowa dynamika jest osią całej historii: „Bates Motel” pokazuje skomplikowaną relację matki i syna, prowadząc widza przez młodzieńcze doświadczenia Normana, zanim stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii kina. To właśnie ten psychologiczny ciężar sprawia, że serial jest nie tylko propozycją dla fanów klasycznego thrillera, ale też dla osób, które w kulturze szukają emocji opisanych precyzyjnie, bez uproszczeń.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Bates Motel” od 12 czerwca dostępny na Prime Video

Dla widzów, którzy lubią dopinać serialowe historie na ostatni guzik, ta data jest konkretna i wygodna: od 12 czerwca cały „Bates Motel” ma być dostępny w Prime Video w ramach abonamentu. To ważna zmiana na polskim rynku streamingu, bo dotychczas ten tytuł był u nas dostępny jedynie na SkyShowtime.
W praktyce oznacza to jedno: zamiast polować na kolejne sezony, można od razu ułożyć wieczory pod maraton, rozpisany na pięć rozdziałów. „Bates Motel” ma rytm klasycznego dramatu psychologicznego z wyraźnym kryminalnym pulsem, więc oglądanie ciągiem nie jest tu tylko fanowskim kaprysem, ale sposobem na złapanie niuansów relacji i napięć, które narastają odcinek po odcinku.
Liczby, które robią wrażenie: 93% od krytyków i 91% od widzów

Za zainteresowaniem nie stoją wyłącznie sentymenty do Hitchcocka. Według Rotten Tomatoes serial ma 93% ocen od krytyków oraz 91% od widzów, co w przypadku wielosezonowej produkcji jest wynikiem wyjątkowo spójnym. Te dane sugerują, że „Bates Motel” trafia zarówno do osób, które oczekują dopracowanej narracji, jak i do tych, które po prostu chcą dać się porwać wciągającej historii.
Na Prime Video można też wypożyczyć „Psychozę” z 1960 roku. Dla wielu widzów taki podwójny seans staje się naturalnym domknięciem: najpierw pięć sezonów opowieści o początkach, a potem klasyk, który na stałe ukształtował język filmowego napięcia. Jeśli więc w planach jest czerwcowy maraton, tym razem wszystko da się ułożyć w jednej, eleganckiej kolejności — od prequela do ikony.

