Stella nową kolekcją chce mówić o odrodzeniu swojej marki - chwilę przed pandemią odkupiła firmę od Kering i podpisała umowę z LVMH, a przy tym od lat mówi o negatywnym wpływie mody na klimat i szuka rozwiązań, które pomogą uzdrowić planetę. Dziś zresztą projektantkę stawia się jako wzór do naśladowania dla innych kolegów i koleżanek po fachu. Jej nowa kolekcja zresztą składa się w 77% ze zrównoważonych materiałów, tych pochodzących z upcyklingu i wegańskich. I właśnie między innymi dzięki temu widać w niej radość tworzenia, energię i nieposkromioną kreatywność: marszczone sukienki midi zatopione w fuksji, brokatowe kozaki z wydłużoną cholewką, luźne kurtki typu bomber w kolorze słonego karmelu, włochate zielone golfy i kraciaste spódnice z rozcięciem, dzwony z maksymalnie rozszerzoną nogawką (także te w wygniataną fakturę), patchorkowe kurtki w pepitkę i z kreszem, kobaltowe komplety w psychodeliczną szachownicę i sukienki w abstrakcyjne rozlane pasy, a nawet kombinezony obsypane cekinami, które pokochałyby wokalistki Abby. Dla kontrastu, ale i nawiązując do artyzmu w modzie, tłem nowej kolekcji Stelli McCartney zostało słynne muzeum Tate Modern.

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.