Stella McCartney wraca z kolekcją dla H&M. „Nie powinno się wybierać między tym, co wygląda dobrze, a tym, co jest dobrze wykonane”
Stella McCartney pierwszy raz w historii H&M stworzyła drugą kolekcję dla szwedzkiej marki. Jako jedyny polski tytuł mieliśmy możliwość zapytania projektantki o rolę nostalgii w modzie, nieoczywiste połączenia i o to, w jaki sposób stała się pionierką w redefiniowaniu materiałów w przemyśle modowym.

Są powroty, które nie mają w sobie nic z nostalgii – raczej precyzyjnie zaprojektowany moment. Dokładnie taki, jak ponowna współpraca Stella McCartney z H&M, która 20 lat po swojej pierwszej odsłonie wraca jako coś więcej niż tylko „kolekcja”. To opowieść o tym, jak zmieniła się moda – i jak bardzo zmieniła się sama McCartney. Kolekcja będzie dostępna od 7 maja online na hm.com i w wybranych sklepach stacjonarnych H&M w Warszawie: Złote Tarasy i Westfield Arkadia.
Bo choć dziś wszyscy mówią o zrównoważonym rozwoju, świadomym projektowaniu i redefiniowaniu materiałów, ona robiła to, zanim stało się to branżowym standardem. W tej kolekcji – balansującej między ostrym krawiectwem a miękką, płynną kobiecością – widać wszystko to, co przez lata budowało jej język: siłę bez agresji, sensualność bez dosłowności i estetykę, która nigdy nie istnieje w oderwaniu od wartości.

W rozmowach, które publikujemy poniżej, McCartney wraca do własnych archiwów, ale nie po to, by je odtworzyć. Raczej po to, by zadać sobie (i całej branży) ważniejsze pytanie: co naprawdę zasługuje na powrót? I co dziś znaczy „nowoczesność”, kiedy nie chodzi już tylko o formę, ale też o sposób myślenia o modzie – od projektu po produkcję. To wywiady o intuicji, o odpowiedzialności i o tym, dlaczego w 2026 roku nie powinniśmy już wybierać między tym, co wygląda dobrze, a tym, co jest dobrze zrobione.
Aleksandra Jóźwiak: Kolekcja opisywana jest jako „podróż przez twoją historię mody”. Co kierowało procesem selekcji – dlaczego niektóre archiwalne projekty wydały się dziś актуalne, a inne pozostały w przeszłości?
Stella McCartney: To było bardzo intuicyjne. Wróciłam do garderoby Stella McCartney i przyjrzałam się rzeczom, które wciąż wydawały się właściwe – tym, które miały w sobie trwałość, które ludzie kochali i które można dziś nosić bez poczucia, że są przestarzałe. Dla mnie chodziło o rzeczy o realnej wartości, które przetrwały próbę czasu. A potem o przeniesienie ich do współczesności – z lepszymi materiałami, większą wiedzą i lepszym procesem produkcji. Niektóre rzeczy zostawia się w przeszłości, bo tam ich miejsce, ale silne projekty zawsze wracają.

W kolekcji wyraźnie wyczuwalne jest napięcie między ostrym krawiectwem a płynną zmysłowością – mocną konstrukcją i miękką kobiecością. Czy to twoja definicja współczesnej siły kobiecej?
To właściwie zawsze była moja definicja. Zawsze interesowała mnie ta równowaga – między męskim a kobiecym, siłą a miękkością. Projektuję dla kobiet, dla ich realnego życia, i uważam, że współczesna siła polega na umiejętności swobodnego poruszania się między tymi biegunami. To nie jest jednowymiarowe. Chodzi o posiadanie obu tych jakości – bez konieczności wyboru.
Współczesna moda często opiera się na nostalgii. W twoim przypadku widzimy odniesienia do końcówki lat 90. i początku 2000., ale reinterpretowane w bardzo świadomy sposób. Jak odróżniasz nostalgię od prawdziwej ewolucji?
Dla mnie sama nostalgia nie wystarcza. Ona musi iść do przodu. Tak, są tu odniesienia – te momenty są częścią mojej historii – ale chodzi o ich rozwijanie. O tworzenie ich na nowo, w lepszy sposób, z lepszych materiałów i z większą świadomością. W przeciwnym razie to tylko powtórzenie, a to mnie nie interesuje.

Od lat jesteś jedną z najważniejszych postaci redefiniujących materiały w modzie. W tej kolekcji widzimy innowacje, takie jak tkaniny z kukurydzy czy olejów roślinnych z recyklingu. Czy dziś innowacja to wciąż eksperyment – czy już standard, którego powinna trzymać się branża?
To absolutnie powinien być standard. Jesteśmy już poza etapem eksperymentów. Rozwiązania istnieją – może nie są idealne, ale są. Pytanie brzmi więc: dlaczego nie są powszechnie stosowane? Dla mnie to po prostu sposób pracy – to nie jest osobna rozmowa, tylko element projektowania.
Hasło kampanii „&Stella” mówi o połączeniu – „&Me &You &Now”. Co dziś w modzie najbardziej potrzebuje ponownego połączenia: przeszłość z przyszłością, luksus z dostępnością czy estetyka z odpowiedzialnością?
Właściwie wszystko. Ale gdybym miała wybrać, powiedziałabym: estetyka i odpowiedzialność – bo zbyt długo traktowano je jako coś oddzielnego. Nie powinno się iść na kompromis. Nie powinno się wybierać między tym, co wygląda dobrze, a tym, co jest dobrze wykonane. To właśnie to połączenie trzeba naprawić – a gdy to się wydarzy, reszta pójdzie za tym.

Ann-Sofie, ta współpraca przypada dokładnie 20 lat po pierwszej kolekcji Stella McCartney x H&M. Co najbardziej zmieniło się w podejściu H&M do kolaboracji projektanckich przez te dwie dekady?
Ann-Sofie Johansson: Model współprac H&M od zawsze opierał się na szerzeniu radości i entuzjazmu wobec mody – zastanawiamy się, jak demokratyzować dostęp do świetnego designu i ikonicznych momentów w historii mody. To, że Stella była dopiero drugą projektantką, z którą współpracowaliśmy w 2005 roku, potwierdza tę wizję, ale też nasze zainteresowanie przyszłością mody. Kolaboracje projektanckie zawsze dotyczyły zarówno patrzenia wstecz, jak i wybiegającego w przyszłość – i to się nie zmieniło. Stella jest osobą, która łamie zasady. Nie boi się kwestionować konwencji branży i proponować inspirującej, pełnej nadziei wizji tego, jak można robić rzeczy inaczej – po swojemu. To właśnie przyciągnęło nas do niej 20 lat temu. Czuliśmy, że ma pomysły na przełamanie schematów w branży, szczególnie w kontekście materiałów, i chcieliśmy to wspierać. Jednym z najbardziej satysfakcjonujących aspektów ponownej współpracy jest możliwość spojrzenia na to, jak daleko zaszliśmy – zarówno my, jak i Stella. To, co w 2005 roku wydawało się rewolucyjne – jak bawełna organiczna czy recykling materiałów – dziś jest standardem w wielu działaniach H&M i naszych kolaboracjach, z czego jesteśmy bardzo dumni.
Kolekcja łączy silną tożsamość projektantki z demokratycznym podejściem H&M. Jak przełożyć high fashion na coś szeroko dostępnego, nie tracąc jego esencji?
Te współprace nigdy nie są kompromisem – wręcz przeciwnie. Wkładamy ogrom pracy w bliską współpracę z zespołami projektantów oraz w staranny dobór materiałów i wykończeń. Tworząc kolekcję, zawsze myślimy o kliencie – o kluczowych elementach garderoby i o ubraniach, które będą służyć przez lata. Chcemy skondensować energię projektanta w kolekcji: jego DNA, aktualną wizję, archiwalne hity i podejście do ubioru. Stella zrobiła to znakomicie. Znajdziemy tu jej klasyczne elementy: oversize’owe koszule, trencze czy precyzyjne krawiectwo. Szczególnie mocna jest oferta akcesoriów – sama linia torebek jest imponująca i ponadczasowa. A dla równowagi pojawiają się też bardziej zabawne, ikoniczne elementy, jak biały T-shirt „Rock Royalty”, będący hołdem dla stylizacji, którą Stella – i Liv Tyler – nosiły na gali Met Gala 1999. To świetne nawiązanie do przeszłości. Bardzo wyjątkowe jest też to, że młodsze pokolenie może poznać historię Stelli w modzie – od pionierskich lat 90. w Chloé, kiedy wniosła londyńską energię do Paryża, po projekty z lat 2000 pod własną marką, gdzie definiowała nowoczesną, niepokorną kobiecość. Ta kolekcja pełna jest elementów „must-have”, które nawiązują do tego dziedzictwa – printów, błysku, koronki.

Zrównoważone materiały to jeden z filarów kolekcji – od certyfikowanej wełny po organiczną bawełnę i innowacje z recyklingu. Jak taka kolekcja przekłada się na realny wpływ w skali produkcji H&M?
W H&M zawsze myślimy o trwałości i projektowaniu z myślą o funkcji – o tym, jak wydłużyć życie produktów i zapewnić możliwość ich ponownego wykorzystania lub recyklingu. Współpraca ze Stellą to dla nas ogromna radość, ale te idee nie są nowe – są naturalnym rozwinięciem rozmów, które prowadzimy od lat. Od 2010 roku H&M należy do największych użytkowników certyfikowanej bawełny organicznej (m.in. według Textile Exchange) oraz innych materiałów pozyskiwanych w sposób zrównoważony. W 2013 roku jako pierwsza marka tej skali opublikowaliśmy listę dostawców, a od ponad 20 lat publikujemy raporty zrównoważonego rozwoju, wyznaczając standardy transparentności. Regularnie zajmujemy wysokie miejsca w rankingach, takich jak Dow Jones Sustainability Index czy Fashion Revolution Transparency Index.
Nasze cele są ambitne: do 2030 roku chcemy, aby 100% materiałów pochodziło z recyklingu lub zrównoważonych źródeł, a do 2040 osiągnąć zerową emisję netto. W 2025 roku ograniczyliśmy emisje gazów cieplarnianych o 41% (własne operacje) i o 34,6% w łańcuchu dostaw względem 2019 roku. 91% materiałów było w 2025 roku zrównoważonych lub z recyklingu (w tym 32% z recyklingu). Równie ważne jest dla nas produkowanie wyłącznie tego, co jesteśmy w stanie sprzedać – nadprodukcja nie ma dziś racji bytu.

Nowym elementem tej współpracy jest powołanie Insights Board – platformy łączącej różne głosy branży mody, tworzącej przestrzeń do dyskusji i wymiany idei. Chcemy, aby zrównoważony rozwój był realnym tematem rozmowy – bez lęku czy poczucia przytłoczenia. To inicjatywa, która ma nie tylko stawiać wyzwania nam, ale i całej branży, zachęcając do innowacyjnych rozwiązań i współpracy.
Kolekcja jest bardzo kompletna – od krawiectwa po wieczorowe propozycje, denim i akcesoria. Jak pogodzić wyrazisty statement modowy z codziennymi potrzebami klientów?
Chodzi przede wszystkim o pełną garderobę – i o połączenie przeszłości z teraźniejszością: Stella kiedyś i Stella dziś. Uwielbiamy, że obok nostalgicznych odniesień pojawiają się uniwersalne elementy budujące szafę, jak koszule czy garnitury. Jest też dużo radości i energii – błysk, glamour. A akcesoria, jak wspominałam, są wyjątkowo mocnym punktem – szczególnie torebki, które można nosić przez lata.

Wspomniałaś, że każdy element kolekcji opowiada własną historię. Jaką historię chce dziś opowiadać H&M poprzez takie współprace? Czy nadal chodzi głównie o modę, czy szerzej o styl życia i wartości?
Każda współpraca to połączenie mody i wartości – celebracja unikalnej perspektywy projektanta oraz jego wizji stylu, tożsamości i ekspresji. Chcemy, aby każda kolaboracja była inna – jako hołd dla różnorodności idei, które czynią modę tak ekscytującą branżą. Dlatego możemy przechodzić od Karl Lagerfeld do Stelli, przez Versace, Comme des Garçons, Marni, Simone Rocha czy Glenn Martens – i znów wracać do Stelli. Chodzi o celebrację talentu i różnorodności.

