Reklama

Moda i sztuka koegzystują w jednej przestrzeni nie od dzisiaj. Rzadko kiedy jedak zdarza się, by dwie dusze spotkały się nie w formie muzy i artysty, ale jak równy z równym, i razem tworzyli coś niespotykanego. Można tutaj wspomnieć Elsę Schiaparelli i Dalego, Todda Haynesa i Julianne Moore, Juergena Tellera i Marca Jacobsa, a w końcu także Jonathana Andersona i Lyndę Benglis. Dyrektor artystyczny Diora w nowej kolekcji Haute Couture na sezon jesień-zima 2026/2027 ponownie zagląda do portfolio rzeźbiarki i artystki sztuk wizualnych, tym razem czerpiąc z przemiany dwuwymiarowych materiałów i procesu formowania.

Christian Dior HC
Spotlight Launchmetrics

Kolekcja Dior Haute Couture na jesień-zimę 2026 to oda do procesu tworzenia

Jonathan Anderson i Lynda Benglis zetknęli się, kiedy irlandzki projektant sprawował jeszcze funkcję dyrektora kreatywnego Loewe. W kolekcji wiosna-lato 2024 sześć wielkich metalowych rzeźb artystki wytyczało ścieżkę dla modelek na wybiegu, a biżuteria została zainspirowana właśnie twórczością Benglis. „Każdy element jest niczym miniaturowa, nadająca się do noszenia wersja jednej z jej rzeźb”, mówił wtedy po pokazie Anderson. Tym razem, już za sterami domu mody Dior, projektant jeszcze bardziej zagłębia się w prace Amerykanki, sięgając momentu samego ich powstania.

Christian Dior HC F26 021
Spotlight Launchmetrics

„Wiele prac artystki powstaje z materiałów dwuwymiarowych, które poprzez wiązanie, plisowanie lub formowanie przekształcają się w trójwymiarowe obiekty. Sztuka haute couture dokonuje podobnej przemiany: tkanina nabiera rzeźbiarskiej formy, która uwydatnia się podczas noszenia. Jonathan Anderson traktuje to powiązanie jako punkt wyjścia dla swojej kolekcji, rozwijając motywy ręcznego plisowania, wiązania i drapowania”, czytamy w opisie kolekcji. Wynikiem tych zależności jest manifest tekstylny, w którym sztuka spotyka się z nieokiełznanym światem flory i fauny.

Christian Dior HC F26 024
Spotlight Launchmetrics

Przykładem są kwiatowe zdobienia i koraliki przypominające pawie ogony, które odnoszące się do serii „Peacock” zainspirowanej ptakami spotkanymi przez artystkę podczas jej pobytu w Ahmedabadzie. Indyjskie akcenty pojawiają się także w złożonych detalach – fragmentach zabytkowych tkanin chintz i indinnes umieszczonych na torebkach Petit Diner i Lady Dior Mini czy biżuterii z kamieni szlachetnych rzeźbionych przez rzemieślników w Jaipurze. Bujny krajobraz Indii zderza się z suchym klimatem Nowego Meksyku, gdzie Benglis mieszka i tworzy. „Ona nie boi się pomysłu”, mówił Anderson o artystce i zdaje się, że w nowej kolekcji zaczęrpnął nie tylko z jej twórczości, co samego nieustraszonego podejścia do sztuki tworzenia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...