Anthony Vaccarello w swojej nowej kolekcji dla Saint Laurent chciał zmiksować ze sobą stereotypowy zły i dobry gust, by sprawdzić, co wyjdzie z tego eksperymentu. Efekt ostateczny? Rozłożona na czynniki pierwsze idea słynnego francuskiego szyku i anatomia nonszalancji. Mamy tutaj tweedowe kompleciki z lat 60., metaliczne mini, skórzane topy i spodenki, kolory z lat 80. i kształty swingującego Londynu, a do tego futrzane etole, które zdobią mankiety, doły spódnic i dekolty, a nawet pełnią funkcję pełnoprawnych topów. Je ne sais quoi w naocznym tego zwrotu znaczeniu.

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent

mat. prasowe Saint Laurent
Niektóre z odnośników znajdujących się powyżej to linki afiliacyjne. Kliknięcie na nie pozwoli Ci bezpłatnie zapoznać się ofertą konkretnego produktu lub usługi i jednocześnie może wspomóc rozwój naszej redakcji.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.