Pokaz Givenchy odbywał się w Jardin des Plantes, pod gołym niebem. Co oznaczało, że zarówno projektant jak i goście musieli zdać się na kapryśną październikową pogodę i liczyć na szczęście. W momencie, w którym show miało się rozpocząć w Paryżu była ulewa. Nie było zatem dużych szans na powodzenie wydarzenia. Ze względu na opóźnienie w całym harmonogramie pokaz został jednak przesunięty o pół godziny. Co okazało się zbawienne. Kiedy pierwsze modelki ruszyły na wybieg niebo było już błękitne. Całe szczęście, bo kolekcja Givenchy była warta zobaczenia. Pokaz otworzyły sukienki i bluzki wykorzystujące marszczenia. Chwilę później projekty płynnie przeszły do części, gdzie zobaczyliśmy street-wearową duszę Matthew M. Williamsa. Tweed mieszał się tu z dżinsem, cekiny z bojówkami i spranymi bluzami, a skórzane kurtki wykończone były falbanami. Pokaz zamknęły połyskujące, lejące się materiały i asymetryczne wykroje, które nawiązywały do tradycji domu mody. Część z nich była nawet remake'iem projektów archiwalnych, co po pokazie zdradził dyrektor kreatywny Givenchy.

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

