Na couture z metką Elie Saab zawsze można liczyć. Projektant niezmiennie zapuszcza się w świat fantazji, szyjąc baśniowe suknie dla współczesnych księżniczek. Niezależnie od motywu przewodniego, trzyma się sprawdzonej formuły: dopasowane, rozkloszowane sylwetki; fantazyjne hafty i aplikacje; przezroczystości i dostojna aura, która mogłaby otaczać królową elfów albo mityczną boginię. Tym razem Saab inspirował się Średniowieczem, albo raczej filmami osadzonymi w Średniowieczu, co odzwierciedlały welony, treny i kaptury. Suknie ociekały bogactwem – czasami dosłownie, jak w przypadku kreacji z cienką jak mgła narzutą, z której spływały złote aplikacje. Awangarda? Nie, ale skoro podejście Saaba się sprawdza, to nie ma czego naprawiać.

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.