W kinach klapa, widzowie w domach zachwyceni. Film z Robertem De Niro podbija ranking Netflixa
Jeszcze kilka miesięcy temu uchodził za jedną z największych kinowych porażek roku. Dziś „The Alto Knights” z Robertem De Niro przeżywa niespodziewany renesans i znalazł się wśród najchętniej oglądanych filmów Netflixa w Polsce.

Są filmy, które podbijają kina już w weekend premiery. Są też takie, które potrzebują czasu, by znaleźć swoją publiczność. Do tej drugiej kategorii należy „The Alto Knights”. Gangsterski dramat z Robertem De Niro miał być wielkim powrotem do świata mafijnych opowieści, które przed laty uczyniły aktora ikoną amerykańskiego kina. W kinach nie spełnił jednak oczekiwań. Dziś przeżywa drugą młodość za sprawą Netflixa, gdzie błyskawicznie wspiął się do grona najpopularniejszych filmów w Polsce.
Robert De Niro wraca do świata gangsterów i to razy dwa

Trudno wskazać aktora mocniej kojarzonego z kinem gangsterskim niż Robert De Niro. To właśnie on stworzył niezapomniane role w „Chłopcach z ferajny”, „Kasynie”, „Dawno temu w Ameryce” czy niedawnym „Irlandczyku”. Nic więc dziwnego, że zapowiedź kolejnego mafijnego filmu z jego udziałem wzbudziła ogromne zainteresowanie.
Tym razem poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej. De Niro wciela się bowiem nie w jednego, lecz dwóch legendarnych bossów nowojorskiej mafii: Franka Costello i Vito Genovese. Obaj przez lata współpracowali, by ostatecznie stać się zaciekłymi rywalami walczącymi o wpływy w amerykańskim półświatku.
Za kamerą stanął Barry Levinson, laureat Oscara za „Rain Mana”, a scenariusz napisał Nicholas Pileggi, autor książki i scenariusza do „Chłopców z ferajny”. Na papierze wyglądało to jak spełnienie marzeń fanów klasycznego kina gangsterskiego.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„The Alto Knights” nie powtórzył sukcesu mafijnych klasyków - ale widzowie go uwielbiają

Problem polegał na tym, że oczekiwania były gigantyczne. Widzowie liczyli na film, który stanie obok „Kasyna”, „Ojca chrzestnego” czy „Irlandczyka”. Tymczasem po premierze krytycy przyjęli produkcję znacznie chłodniej. Film zdobył zaledwie 39% pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes, a na IMDb utrzymuje ocenę 5,9/10. Najczęściej zarzucano mu zachowawczość. Zamiast odświeżyć gatunek, „The Alto Knights” przypomina widzom o tym, jak znakomite były wcześniejsze mafijne epopeje.
Nie oznacza to jednak, że film nie ma swoich zalet. Widzowie w przeciwieństwie do krytyków oceniają film na poziomie 71/100 i piszą w komentarzach, że ten film „to wciąż solidne gangsterskie kino, które warto obejrzeć”. Dla wielu osób największą atrakcją pozostaje sam Robert De Niro, który po raz kolejny udowadnia, że w tym gatunku czuje się jak ryba w wodzie.
Gwiazdorska obsada i znajome twarze

Obok De Niro na ekranie pojawia się Debra Messing, którą większość widzów kojarzy przede wszystkim z kultowego serialu „Will & Grace”. Ważną rolę otrzymał także Cosmo Jarvis, jeden z największych objawień ostatnich lat, znany z serialowego hitu „Shōgun”.
W obsadzie znaleźli się również Kathrine Narducci, pamiętana przez fanów kina gangsterskiego z „Irlandczyka”, oraz Michael Rispoli, którego widzowie mogą kojarzyć z serialem „Billions”.
Netflix daje „The Alto Knights” drugie życie

Historia kina zna wiele przypadków produkcji, które nie poradziły sobie na dużym ekranie, a później zdobyły popularność dzięki streamingowi. Wszystko wskazuje na to, że podobną drogą podąża właśnie „The Alto Knights”. Film zadebiutował w polskim rankingu Netflixa i szybko wskoczył do TOP 10 najchętniej oglądanych tytułów. Jeszcze kilka dni wcześniej nie było go w zestawieniu, a obecnie utrzymuje się w czołówce filmowych hitów platformy.
Bo prawda jest taka, że „The Alto Knights” nie jest katastrofą, jak można by wywnioskować z części recenzji. To raczej film, który trafił na bardzo niewdzięczny moment. Kiedy za scenariusz odpowiada autor „Chłopców z ferajny”, a na ekranie pojawia się Robert De Niro, wszyscy automatycznie oczekują nowego „Kasyna”. A to po prostu bardziej kameralna, staroszkolna opowieść gangsterska.
I myślę, że właśnie dlatego streaming mu służy. W domu oglądasz go bez presji „arcydzieła roku”. Widzisz świetnie skrojone dialogi, klimat dawnego kina mafijnego i De Niro, który ewidentnie dobrze się bawi podwójną rolą.
Jeśli więc lubicie „Irlandczyka”, „Kasyno” albo „Chłopców z ferajny”, „The Alto Knights” prawdopodobnie nie stanie się waszym nowym ulubionym filmem mafijnym. Może jednak okazać się całkiem satysfakcjonującym seansem na wieczór - zwłaszcza jeśli tęsknicie za czasami, gdy Robert De Niro regularnie rządził gangsterskim kinem.

