Wojna w kinie ma zwykle twarz żołnierza. Christopher Nolan przygląda się człowiekowi, który o jej wyniku współdecydował z odległości tysięcy kilometrów od frontu. „Oppenheimer” z 2023 roku łączy rozmach historycznego widowiska z napięciem politycznego thrillera i intymnością portretu psychologicznego. Choć bliżej mu do dramatu biograficznego niż klasycznego kina wojennego, trudno pominąć go w rozmowie o najmocniejszych filmach ostatnich pięciu lat podejmujących temat wojny. Pokazuje bowiem moment, w którym naukowe osiągnięcie otwiera możliwości przerażające nawet jego twórców.

WIDEO…

player placeholder

„Oppenheimer”. Odkrycie, którego konsekwencji nie da się cofnąć

J. Robert Oppenheimer, wybitny fizyk teoretyczny, staje na czele zespołu naukowców pracujących w Los Alamos nad skonstruowaniem bomby atomowej. Trwa II wojna światowa, a badania prowadzone w ramach projektu Manhattan podporządkowane są presji czasu i obawie przed postępami nazistowskich Niemiec. Nolan splata tę historię z powojennym postępowaniem dotyczącym dostępu Oppenheimera do tajnych informacji. Człowiek, któremu powierzono jeden z najważniejszych sekretów państwa, sam staje się przedmiotem podejrzeń.

Scenariusz powstał na podstawie biografii „American Prometheus” autorstwa Kaia Birda i Martina J. Sherwina. Reżysera interesuje zarówno skala naukowego przedsięwzięcia, jak i osobowość jego bohatera: potrzeba uznania, przekonanie o własnej wyjątkowości oraz trudność w przyjęciu odpowiedzialności za skutki swojej pracy. Dzięki temu historia zachowuje napięcie również wtedy, gdy jej uczestnicy siedzą przy stole i odpowiadają na pytania.

Zobacz także:

Cillian Murphy i obsada, w której każda rola ma znaczenie

Cillian Murphy buduje postać Oppenheimera z drobnych gestów, urwanych spojrzeń i chwil nieobecności. Jego bohater potrafi przyciągać ludzi, a zarazem sprawia wrażenie kogoś, do kogo trudno się zbliżyć. Aktor pozostawia miejsce na sprzeczności: intelektualna przenikliwość nie chroni tu przed próżnością, a świadomość zagrożenia nie musi prowadzić do sprzeciwu.

Emily Blunt jako Kitty Oppenheimer wnosi do tej opowieści gniew i bezpośredniość. Robert Downey Jr., wcielający się w Lewisa Straussa, pokazuje z kolei, jak wiele w świecie wielkiej polityki zależy od osobistych ambicji i uraz. Obok nich występują Matt Damon jako generał Leslie Groves oraz Florence Pugh jako Jean Tatlock. Murphy i Downey Jr. otrzymali za swoje kreacje Oscary, a Blunt zdobyła nominację.

Siedem Oscarów i napięcie, które nie kończy się wraz z wybuchem

Najgłośniejszą sceną filmu pozostaje próba Trinity, jednak Nolan równie mocno działa na widza tym, co następuje później. Publiczny triumf zaczyna rozmijać się z wewnętrznym doświadczeniem bohatera. Oklaski brzmią coraz bardziej niepokojąco, a sukces przestaje dawać poczucie bezpieczeństwa. Muzyka Ludwiga Göranssona, montaż Jennifer Lame i zdjęcia Hoytego van Hoytemy pozwalają odczuć ten narastający rozdźwięk.

Wszystkie te elementy doceniła Akademia Filmowa. „Oppenheimer” zdobył siedem Oscarów: za najlepszy film, reżyserię, pierwszoplanową i drugoplanową rolę męską, zdjęcia, montaż oraz muzykę. Jego największa siła tkwi jednak w pytaniu, które wykracza poza biografię fizyka: jak daleko sięga odpowiedzialność człowieka za odkrycie, nad którym kontrolę przejmują inni? Nolan pozostawia widza z ciężarem tej wątpliwości.

Gdzie obejrzeć „Oppenheimera”?

To propozycja dla osób, które w kinie historycznym szukają wyrazistych bohaterów, politycznych zależności i moralnych dylematów. Trzygodzinny seans wymaga uwagi, zwłaszcza gdy narracja przeskakuje między kolejnymi etapami życia naukowca, ale wynagradza ją opowieścią, której stawka pozostaje odczuwalna do ostatniej sceny.

„Oppenheimera” można obecnie wypożyczyć w Polsce m.in. w Apple TV Store, Rakuten TV, Amazon Video i Playerze.