Zanim randkowanie przeniosło się do aplikacji, kino podpowiadało inne scenariusze: spotkanie w księgarni, flirt w pracy, szkolny bal albo zakład, który wymyka się spod kontroli. Komedie romantyczne przełomu lat 90. i 2000. dla wielu milenialek były tym, co kształtowało ich wyobrażenia o miłości. Dziś wracamy do nich z większym dystansem, ale nadal z przyjemnością. Te cztery w zasadzie kultowe już filmy warto zobaczyć ponownie albo wreszcie sprawdzić, skąd wzięła się ich reputacja.

WIDEO…

player placeholder

„Jak stracić chłopaka w 10 dni”

Andie Anderson ma napisać tekst o zachowaniach, które zniechęcają mężczyzn do związku. Benjamin Barry zakłada się z kolei, że potrafi rozkochać w sobie kobietę w dziesięć dni. Ona chce, żeby odszedł, on musi zostać. Oboje traktują znajomość jak zawodowe wyzwanie i nie wiedzą, że druga strona także prowadzi własną grę.

Film z 2003 roku wiele zawdzięcza duetowi Kate Hudson i Matthew McConaugheya. Zderzenie ich planów pozwala zamienić randkowe stereotypy w komedię pełną coraz bardziej absurdalnych sytuacji. Po latach łatwiej dostrzec manipulacje, na których opiera się intryga, ale można też cieszyć się tempem tej rozgrywki. Najciekawiej robi się wtedy, gdy udawane uczucia zaczynają mieć całkiem prawdziwe konsekwencje.

Zobacz także:

„Zakochana złośnica”

Kat Stratford kiedyś była popularna w szkole, obecnie uchodzi za dziwaczkę i outsiderkę. Jej młodsza siostra Bianca chciałaby natomiast zacząć randkować, na co ojciec zgodzi się dopiero wtedy, gdy Kat również będzie się z kimś spotykać. Tak powstaje plan zaangażowania Patricka Verony, chłopaka o niezbyt dobrej reputacji, w plan podbicia serca Kat. W głównych rolach oglądamy Julię Stiles i Heatha Ledgera. Ta komedia z 1999 roku przenosi motywy z Szekspirowskiego „Poskromienia złośnicy” do amerykańskiego liceum. Warto wrócić do niej dla bohaterki, która ma własne zdanie i nie uważa, że powinna za nie przepraszać. Pod szkolną intrygą kryje się przy tym całkiem dorosłe pytanie: jak otworzyć się na uczucie, mimo złych doświadczeń i nie rezygnując z siebie?

„Notting Hill”

William Thacker prowadzi londyńską księgarnię, Anna Scott jest gwiazdą filmową. Ich przypadkowe spotkanie prowadzi do uczucia, które musi zmieścić się między zwyczajnym londyńskim życiem księgarza a nieustannym zainteresowaniem mediów. Julia Roberts i Hugh Grant tworzą parę, której największym problemem nie jest brak chemii czy miłości, lecz to, że są z zupełnie innych światów.

Film Rogera Michella z 1999 roku daje przyjemność przebywania w komfortującej scenerii: wśród przyjaciół Williama, niezręcznych rozmów i londyńskich ulic. Fantazja o romansie z gwiazdą działa także dlatego, że skrywa bardziej zwyczajną potrzebę. Anna chciałaby być dla kogoś po prostu Anną, a nie gwiazdą z ekranu.

„Dziennik Bridget Jones”

Bridget zaczyna prowadzić dziennik i planuje zmienić swoje życie. Szybko okazuje się, że łatwiej sporządzić listę postanowień, niż wdrożyć je w życie, w tym między innymi poradzić sobie z uczuciami do Daniela Cleavera i Marka Darcy’ego. Renée Zellweger, Hugh Grant i Colin Firth w filmie z 2001 roku stworzyli trójkąt, do którego można wracać bez wielkiego przywiązania do noworocznej samodyscypliny. Dziś szczególnie uwiera presja dotycząca ciała Bridget i przekonanie otoczenia, że bycie singielką to stan przejściowy. Jednak miło, że Bridget zostaje pokochana za to, jaka jest - przede wszystkim zabawna i niedoskonała, jak my wszyscy.