Moda na nordic noir nie mija, ale widzowie coraz rzadziej zadowalają się samym chłodnym krajobrazem i ponurą atmosferą. Dziś dobry kryminał z Północy musi mieć coś więcej: bohaterkę z charakterem, osobisty konflikt, mocne tło społeczne i tajemnicę, która nie kończy się na prostym pytaniu „kto zabił?”. Właśnie dlatego ekranizacja cyklu Lilji Sigurðardóttir o Árórze zapowiada się tak ciekawie.
WIDEO…
Prawa do wszystkich pięciu książek z serii kupiła niemiecka spółka Network Movie, należąca do ZDF Studios. Projekt będzie rozwijany we współpracy z islandzką firmą producencką Glassriver. To oznacza, że twórcy nie sięgają po pojedynczą historię, ale po cały gotowy świat: z bohaterką, która ma własną przeszłość, własne rany i sprawy, które prowadzą ją znacznie głębiej, niż mogłaby przypuszczać.
Kim jest Áróra z kryminałów Lilji Sigurðardóttir?
Główną bohaterką cyklu jest Áróra, specjalistka od śledztw finansowych i poszukiwania zaginionych osób. To nie jest klasyczna policjantka z kryminału, która prowadzi sprawę zza biurka albo wchodzi na miejsce zbrodni z notatnikiem w ręku. Jej świat to pieniądze, ukryte powiązania, oszustwa i tropy, które często zaczynają się tam, gdzie ktoś bardzo chce, żeby nikt niczego nie sprawdzał. W serialu akcja ma rozgrywać się między Islandią a Wielką Brytanią. Áróra wraca do Islandii, by odnaleźć zaginioną siostrę. Na początku wygląda to jak prywatna misja, ale szybko okazuje się, że sprawa jest większa, ciemniejsza i bardziej niebezpieczna. W tle pojawiają się korupcja, zdrada i przemoc, a islandzki krajobraz nie jest tylko efektownym tłem. W takich opowieściach miejsce zawsze coś ukrywa.
Pięć książek i jedna historia, która może wciągnąć na dłużej
Serial ma opierać się na całym pięciotomowym cyklu. W jego skład wchodzą „Helköld sól”, „Blóðrauður sjór”, „Náhvít jörð”, „Drepsvart hraun” i „Dauðadjúp sprunga”, znane w tłumaczeniu jako „Lodowate słońce”, „Krwawe morze”, „Śnieżnobiała ziemia”, „Lawa czarna jak śmierć” oraz „Śmiertelna szczelina”. Same tytuły brzmią jak obietnica serialu, który nie będzie oglądany w tle podczas składania prania. Jest w nich chłód, tajemnica przemoc i coś bardzo islandzkiego: poczucie, że natura nie jest neutralna, a cisza rzadko oznacza spokój. Najciekawsze może być jednak to, że Sigurðardóttir nie pisze kryminałów odklejonych od życia swoich bohaterów. Zagadki są ważne, ale równie ważne są prywatne historie, rodzinne napięcia i pytanie, co dzieje się z człowiekiem, kiedy sprawa, którą prowadzi, zaczyna dotykać jego samego.

To nie pierwszy raz, kiedy twórczość Lilji Sigurðardóttir zbliża się do ekranu. Wcześniej podpisano umowę dotyczącą adaptacji jej trylogii „Reykjavik Noir”, znanej polskim czytelnikom z tomów „Pułapka”, „Sieć” i „Klatka”. Sama autorka ma też doświadczenie scenariuszowe - pracowała przy islandzkim serialu „Katla”, który trafił na Netflix.
Nordic noir z kobiecą bohaterką w centrum
Áróra ma w sobie potencjał na bohaterkę, której seriale kryminalne bardzo potrzebują. Nie jest ani superbohaterką bez słabości, ani kolejną postacią napisaną wyłącznie przez pryzmat traumy. Jej siłą jest kompetencja, upór i to, że potrafi czytać rzeczywistość tam, gdzie inni widzą tylko chaos.To także dobry punkt wyjścia dla współczesnego kryminału. Przestępstwo coraz częściej nie zaczyna się od krwi na śniegu, ale od przelewu, podpisu, znikających pieniędzy i sieci zależności, które trudno rozplątać. Áróra jako śledcza od spraw finansowych może wnieść do gatunku świeższy ton: mniej klasycznej policyjnej procedury, więcej tropienia układów, których nie widać na pierwszy rzut oka.
Kiedy premiera serialu o Árórze?
Na razie projekt jest na etapie przygotowań. Nie ujawniono jeszcze obsady ani daty premiery. Wiadomo natomiast, że prawa obejmują wszystkie pięć książek. Jeśli ekranizacja dobrze wykorzysta materiał, Áróra może dołączyć do grona kryminalnych bohaterek, dla których zaczyna się serial „na jeden odcinek”, a kończy kilka godzin później, z poczuciem, że Islandia znowu coś przed nami ukryła.



























