Są filmy polityczne, które z czasem zaczynają wyglądać jak zamknięty rozdział historii, i takie, które z każdym kolejnym rokiem nabierają nowych znaczeń. „Czwarta władza” Stevena Spielberga zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Reżyser zaprosił przed kamerę dwa wielkie nazwiska – Meryl Streep i Toma Hanksa, by opowiedzieć prawdziwą historię dziennikarzy, którzy musieli zdecydować, czy publikacja niewygodnej prawdy jest warta ryzyka utraty kariery, wolności, a nawet przyszłości gazety. Niemal dekadę po premierze film nadal działa jak rasowy thriller, choć zamiast broni najważniejszym narzędziem pozostaje słowo.

WIDEO…

player placeholder
Czwarta władza
mat. prasowe

„Czwarta władza” – o czym jest film?

Akcja przenosi widza do początku lat 70. Katharine Graham, wydawczyni „The Washington Post”, stoi na czele gazety w momencie, gdy amerykańskie media docierają do tajnych dokumentów ujawniających, jak kolejne administracje zatajały przed społeczeństwem informacje dotyczące wojny w Wietnamie. Redaktor naczelny Ben Bradlee chce je opublikować, ale decyzja może oznaczać otwarty konflikt z rządem i poważne konsekwencje prawne. Graham musi więc wybrać między bezpieczeństwem firmy a przekonaniem, że obowiązkiem prasy jest ujawnienie prawdy.

Zobacz także:

Spielberg opiera napięcie przede wszystkim na rozmowach, telefonach, redakcyjnych naradach i decyzjach podejmowanych pod ogromną presją. Dzięki temu historia inspirowana wydarzeniami wokół tzw. Pentagon Papers bardziej niż klasyczny dramat historyczny przypomina momentami thriller o wyścigu z czasem.

Czwarta władza
mat. prasowe

Meryl Streep, Tom Hanks i Steven Spielberg. Ten skład mówi sam za siebie

Jednym z najmocniejszych elementów całej produkcji jest Meryl Streep wcielająca się w postać Katharine Graham. Jej bohaterka nie wchodzi do historii jako pewna siebie wydawczyni – dopiero uczy się funkcjonować w świecie zdominowanym przez mężczyzn i stopniowo przejmuje kontrolę nad własną pozycją. Za tę kreację gwiazda otrzymała nominację do Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej.

Obok Streep na ekranie pojawił się Tom Hanks, dwukrotny zdobywca Oscara za swoje pierwszoplanowe role w „Forrestcie Gumpie” oraz „Filadelfii”. W obsadzie znaleźli się także Sarah Paulson, Bob Odenkirk, Tracy Letts i Bradley Whitford. Film wyreżyserował Steven Spielberg, jedna z najważniejszych postaci światowego kina, mająca na swoim koncie wiele ważnych produkcji między innymi „Listę Schindlera”, „E.T.” oraz „Most szpiegów”.

Czwarta władza
mat. prasowe

Dlaczego warto obejrzeć „Czwartą władzę”?

To propozycja nie tylko dla fanów kina politycznego czy historii mediów. Spielberg pokazuje, że wielkie wydarzenia mogą rozgrywać się bez spektakularnych scen akcji – wystarczy kilka silnych osób siedzących przy stole i decyzja, której konsekwencje mogą sięgać znacznie dalej niż jedna redakcja. Szczególnie dobrze działa pojedynek dwóch różnych energii: reporterskiej determinacji Bradlee i znacznie bardziej wewnętrznej walki Graham.

Film przypomina też, dlaczego Meryl Streep uchodzi za jedną z najważniejszych aktorek swojego pokolenia. Nie buduje swojej postaci efektownymi monologami, tylko drobnymi zmianami tonu, spojrzeniami i stopniowym odzyskiwaniem pewności siebie. To właśnie dlatego „Czwarta władza” jest czymś więcej niż rekonstrukcją historycznego konfliktu – pozostaje opowieścią o odpowiedzialności, odwadze i cenie publicznego powiedzenia „nie”.

Z seansem lepiej jednak nie zwlekać. „Czwarta władza” opuści streaming 9 października 2026 roku. Do tego dnia film można oglądać w Polsce w ramach abonamentu Prime Video.