„Colette”, „Miss Potter” i „Małe kobietki” zaglądają do małżeńskich układów, rodzinnych salonów i gabinetów wydawców. Właśnie tam rozstrzyga się, czy kobieta będzie mogła podpisać własną książkę, otrzymać za nią pieniądze i zdecydować, co napisze dalej.
WIDEO…
„Colette” (2018): Czyje nazwisko trafi na okładkę?
Sidonie-Gabrielle Colette przeprowadza się z francuskiej prowincji do Paryża po ślubie z pisarzem znanym jako Willy. Za jego namową opisuje doświadczenia młodej dziewczyny, tworząc postać Klaudyny. Powieść odnosi sukces, ale na okładce widnieje nazwisko męża. Wash Westmoreland obsadza Keirę Knightley w roli autorki, która stopniowo przestaje godzić się na ten układ. Dominic West jako Willy potrafi być czarujący, co tylko ułatwia mu usprawiedliwianie własnej wygody. Walka o autorstwo splata się z odkrywaniem pragnień i relacji wykraczających poza małżeństwo. Najciekawsza jest zmiana w samej bohaterce. Coraz trudniej wmówić jej, że powinna być wdzięczna za sukces, na który przecież sama ciężko pracuje.
„Miss Potter” (2006): Poważnie potraktować małego królika
Dla otoczenia Beatrix Potter jej ilustracje i opowieści o zwierzętach długo pozostają zajęciem, z którego dorosła kobieta powinna wyrosnąć. Ona jednak szuka wydawcy. Renée Zellweger gra autorkę, która potrafi stanowczo bronić własnej wyobraźni, nawet gdy rodzina znacznie chętniej widziałaby ją w roli odpowiednio wydanej za mąż córki. Chris Noonan nadaje tej biografii łagodny, chwilami baśniowy ton: rysunki ożywają, pozwalając zajrzeć do świata bohaterki. Ważna jest również jej relacja z wydawcą Normanem Warne’em, granym przez Ewana McGregora, i doświadczenie bycia wreszcie wysłuchaną. Warto jednak patrzeć na „Miss Potter” także jak na opowieść o finansowej samodzielności. Pieniądze zarobione na książkach otwierają autorce możliwość urządzenia życia według własnych potrzeb, z dala od rodzinnych oczekiwań.
„Małe kobietki” (2019): Ile jest warta kobieca historia?
Jo March chce utrzymywać się z pisania, a wydawca ma jasne zdanie o tym, jak powinny kończyć się opowieści o kobietach. Greta Gerwig wykorzystuje ten konflikt, żeby przyjrzeć się zarówno ambicjom bohaterki, jak i regułom rynku. W ekranizacji powieści Louisy May Alcott rozmowa o uczuciach regularnie okazuje się także rozmową o pieniądzach. Saoirse Ronan daje Jo upór, energię i samotność, której nie usuwa samo pragnienie niezależności. Obok niej Florence Pugh jako Amy przypomina, że małżeństwo ma ekonomiczne konsekwencje, a wybór artystycznej drogi wymaga środków. Gerwig pozwala siostrom chcieć różnych rzeczy, bez ustawiania ich marzeń w kolejności od najbardziej do najmniej ambitnych. Sceny negocjacji Jo z wydawcą i powstawania książki mają tu własne napięcie. Zobaczyć swoje słowa w druku, zachować do nich prawa i dostać zapłatę – to świetny materiał na filmowy happy end.