„Jej piekło” to pierwszy pełnometrażowy film Reina po niemal dziesięciu latach przerwy, odkąd zrealizował znakomitego „Neon Demona”. Jak szukano aktorów do poszczególnych ról w jego najnowszym horrorze?

Założenia obsadowe

Gdy Refn miał już gotowy zarys fabuły „Jej piekła” dyrektorki castingu – Courtney Bright i Nicole Daniels – rozpoczęły trwające rok poszukiwania odtwórców głównych ról. Kierowały się dwoma kryteriami: aktorzy do „Jej piekła” musieli nie tylko wykazać się warsztatem, ale także intuicją i umiejętnością odnalezienia się w charakterystycznym stylu pracy reżysera.

Najnowszą produkcję Refna realizowano chronologicznie, a scenariusz mógł zmieniać się każdego dnia. Wymagało to od aktorów elastyczności oraz pełnego zrozumienia ogólnej wizji projektu.

Zobacz także:

Na planie żartowaliśmy: „Którą wersję scenariusza dziś kręcimy?”. To trochę jak malowanie obrazu – wspomina reżyser „Jej piekła”. – Masz pędzle i pewną wizję, a potem rozkładasz wszystko na części, żeby stworzyć coś nowego.

Bright i Daniels przejrzały tysiące nagrań castingowych z całego świata, aby znaleźć idealnych wykonawców, szczególnie do ról trzech głównych bohaterek. Na kogo ostatecznie się zdecydowały?

mat. prasowe
mat. prasowe

Podobna wrażliwość artystyczna

Znalezienie aktorki do roli Elle było dla Refna, Bright i Daniels zadaniem najwyższej wagi. Ta bohaterka przechodzi w filmie drogę od cichego rozczarowania do eksplozji emocji, dlatego potrzebna była aktorka zdolna utrzymać uwagę widza nawet w najbardziej surrealistycznych momentach historii. Sophie Thatcher bardzo szybko okazała się idealną kandydatką.

Jej nagranie castingowe natychmiast się wyróżniało, nie mogłyśmy się doczekać, aż pokażemy je Nicolasowi. Od dawna podziwiałyśmy jej pracę – wspominają Bright i Daniels.

Po spotkaniu Refna i Thatcher szybko okazało się, że łączy ich podobna wrażliwość artystyczna. Thatcher miała też duży wpływ na kształtowanie postaci Elle.

Refn sprawia, że każdy czuje się artystą. Czasami na planie można mieć wrażenie, że jest się marionetką. Przy nim czujesz się współtwórcą i realnie możesz wykorzystać własne możliwości oraz mieć kontrolę nad rolą. Ta twórcza swoboda nie ograniczała się do improwizacji w pojedynczych kwestiach. Aktorzy mogli proponować pomysły, które wpływały na rozwój całego filmu – opowiada aktorka.

mat. prasowe
mat. prasowe

Pomoc córki reżysera

Obsadzenie Charlesa Meltona w roli szeregowego K. w pewnym stopniu zawdzięcza najmłodszej córce Refna, która pokazała ojcu serial „Riverdale”. Refn szybko dostrzegł w Meltonie potencjał do tej roli.

Był sezon osadzony w latach 50. i Charles wyglądał tam niesamowicie. Po prostu wiedziałem, że to on – opowiada.

Sam Melton od początku czuł silny związek z projektem.

Już przy pierwszym spotkaniu z reżyserem miałem poczucie absolutnego przekonania. Ufałem jego wizji – ujawnia. – Zaintrygowała mnie możliwość pracy nad filmem kręconym chronologicznie i procesem twórczym, który unikał klasycznej struktury narracyjnej. Bardzo szybko stało się jasne, że to projekt celowo niejednoznaczny: kierowany bardziej emocjami niż tradycyjną fabułą.

Kolej na macochę Elle.

mat. prasowe
mat. prasowe

Własna interpretacja

Relacja Elle i Dominique stanowi jedno z głównych źródeł napięcia w filmie. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych aspektów kobiecych przyjaźni jest ich emocjonalna złożoność – miejsce, gdzie fascynacja, podziw, zazdrość, rywalizacja i pożądanie nieustannie się przeplatają.

W filmie napięcie to zostaje dodatkowo spotęgowane przez fakt, że dawna przyjaciółka staje się żoną ojca głównej bohaterki.

Dominique, grana przez Havana Rose Liu, stanowi idealne przeciwieństwo Elle. Ich relacja pulsuje niewyjaśnioną historią, rywalizacją i wzajemnym przyciąganiem.

Liu szczególnie zachwyciło to, że ani scenariusz, ani sam Refn, nie dostarczali jednoznacznych interpretacji bardziej abstrakcyjnych elementów historii.

Fascynujące było to, że mogliśmy mieć własną interpretację tego, czym jest ten film. Jeśli zapytasz każdego aktora, usłyszysz zupełnie inną historię – mówi.

Autentyczny entuzjazm

Trzecią bohaterką tworzącą centralne kobiece trio filmu jest Hunter, grana przez Kristine Froseth. Hunter to młoda aktorka pełna entuzjazmu, dopiero odkrywająca, jak naprawdę funkcjonuje świat wokół niej.

Froseth przystąpiła do castingu, wiedząc bardzo niewiele o samym projekcie, ale od razu zrobiła ogromne wrażenie na Bright i Daniels.

Doskonale pamiętam jej przesłuchanie – wspomina Nicole Daniels. – Wniosła do niego ogromne ciepło, energię i autentyczny entuzjazm wobec projektu.

Po przejściu pierwszego etapu aktorka otrzymała scenariusz do wglądu na zaledwie trzy godziny.

Kurier dostarczył go pod drzwi i miałam tylko trzy godziny, żeby się z nim zapoznać. Czytałam go obsesyjnie tyle razy, ile zdołałam, zanim musiałam go oddać. Choć zwykle lubię dokładnie analizować scenariusze, szybko zrozumiałam, że metoda pracy Refna wymaga zaufania intuicji i gotowości na nieprzewidywalność – zwierza się Froseth.

Dodajmy na koniec, że „Jej piekło” już w kinach od 24 lipca. Nie przegap!

mat. prasowe
mat. prasowe

O filmie:

Kiedy futurystyczną metropolię spowija tajemnicza mgła, na wolność wydostaje się śmiercionośna i nieuchwytna istota, z której ręki giną młode kobiety. W tym czasie amerykański żołnierz wyrusza w pełną grozy odyseję, by ocalić swoją córkę z Piekła.

Na swojej drodze spotyka młodą kobietę zmagającą się z własnymi demonami, która próbuje odnaleźć zaginionego ojca.

W obrazie Nicolasa Windinga Refna zobaczymy również, m.in.: Charlesa Meltona, Kristinę Froseth i Diego Calvę.

Dystrybutorem filmu jest Monolith Films.