Im krócej, tym lepiej – tak można streścić przepis na najmodniejsze obecnie cięcie. Androgeniczna fryzura na chłopczycę i kultowy w latach 60. pixie cut królowały w tym sezonie m.in. u Givenchy, Sonii Rykiel, Michaela Korsa i Versace. Na wybiegu lansowały je top modelki Lineisy Montero, Edie Campbell, Saskia de Brauw i Maria Borges. W ich przypadku krótkie włosy to już znak firmowy. Ale na ostre cięcie w ostatnim czasie zdecydowały się też m.in. Jac, Zoë Kravitz, Kristen Stewart i Cara Delevingne, a nawet kojarzone z wizerunkiem seksbomby celebrytki: Kate Hudson czy Kasia Warnke. I choć u tych ostatnich było to podyktowane filmowymi rolami, to obie wyglądają w takich włosach świetnie. Hudson przyznała nawet, że ta metamorfoza była dla niej bardzo wyzwalająca. To samo parę lat wcześniej podkreślała Emma Watson, która by pozbyć się etykietki słodkiej dziewczynki z „Harry’ego Pottera”, zdecydowała się na fryzurę na chłopczycę. Jak mówiła w wywiadach, dzięki temu miała poczucie siły, dumy, pewności siebie, bo to był jej wybór. I choć wielu fanów ostro ją skrytykowało, nie przejęła się. – Nie uda mi się wszystkich zadowolić, mogę tylko słuchać własnego instynktu – powiedziała i zamknęła usta hejterom.

Modne fryzury: to uczesanie było hitem w latach 60. Włosy w tym stylu uwielbiają teraz Kim Kardashian West, Jennifer Lopez, Kylie Jenner i Sophie Turner [trendy 2019] >>

Ta fryzura była modna pod koniec lat 80. i na początku dwutysięcznych. Teraz ma ją Charlize Theron >>

Modne fryzury: kolejna gwiazda zdecydowała się na to słynne cięcie! Zobaczcie jak wygląda teraz Lily James [trendy jesień 2019] >>

Antoine, vidal i dziewczyny

Krótkie włosy u kobiet (i budzone przez nie kontrowersje) to nie chwilowy trend. Pierwsze strzyżenie na chłopczycę zostało wykonane dokładnie 110 lat temu, w 1909 roku, i to przez Polaka. Antoni Cierplikowski namówił na nie aktorkę Ève Lavallière. Miała zagrać w teatrze młodą dziewczynę, choć dobijała już do czterdziestki. Antoine (po przeprowadzce do Paryża szybko zaczął używać francuskiej wersji swojego imienia) zachodził w głowę, jak odmłodzić klientkę, gdy do salonu weszła obcięta na króciutko córka dozorczyni. To była inspiracja, której efekt okazał się strzałem w dziesiątkę. Po wyjściu z salonu Lavallière wyglądała na młodszą przynajmniej o dekadę. I choć na początku nowatorskie wizje Antoine’a wzbudzały wiele kontrowersji (mówimy o czasach, gdy wyjście kobiety z domu bez kapelusza na głowie uchodziło za skandal), a samego fryzjera nazywano prowokatorem, to wkrótce wśród jego klientek znalazły się największe sławy, m.in. Marlena Dietrich, Greta Garbo, Josephine Baker czy Édith Piaf. Dzięki niemu męska fryzura w damskim wydaniu z tabu stała się normą. Dziś porównuje się go do Coco Chanel. Ona ubrała kobiety w garnitur, on obciął je na krótko i zapoczątkował prawdziwą rewolucję w świecie mody. Kolejny przełom nastąpił w latach 60. Wtedy narodziła się fryzura pixie cut, którą nosiły najgorętsze gwiazdy epoki, od muzy francuskiej Nowej Fali Jean Seberg, przez ikonę swingującego Londynu Twiggy, aż po pupilkę Andy’ego Warhola i gwiazdę jego filmów z legendarnego nowojorskiego studia Factory Edie Sedgwick i aktorkę Mię Farrow. Sprawcą całego zamieszania był Vidal Sassoon. To on obciął Mię Farrow do roli w „Dziecku Rosemary” z 1968 roku na prośbę reżysera filmu, Romana Polańskiego. Na plan do Hollywood przyjechał prosto z Londynu. Jego nazwisko pada zresztą w filmie, bo grana przez Farrow bohaterka również udaje się do jego nowojorskiego salonu. I choć ówczesny mąż aktorki, Frank Sinatra, zażądał rozwodu, gdy zobaczył ją w krótkich włosach, to setki dziewczyn chciały mieć fryzurę „na Mię”, a Sassoon całkowicie odmienił ówczesne trendy. Po królujących w latach 50. ciężkich, „napompowanych” fryzurach wprowadził modę na lekkie, geometryczne cięcia. Podczas sesji dla „Vogue’a” znacznie skrócił długie włosy aktorki Nancy Kwan, kreując na jej głowie asymetrycznego boba. W różnych wariantach (np. w przedłużonej wersji, jako tzw. lob) do dziś pozostaje jedną z najchętniej wybieranych fryzur. „Kobieta, która ścina włosy, chce zmienić swoje życie” – mawiała Coco Chanel. Jej słowa potwierdza Irek Kłembokowski, edukator Kevin Murphy. Wiele jego klientek decyduje się na drastyczną metamorfozę przy okazji zmiany pracy, nowego związku czy przeprowadzki. – Gdy przeżywamy rewolucję życiową, chcemy to zaakcentować. A zmiana fryzury jest najprostsza – tłumaczy. Ale niestety nie zawsze korzystna. – Do krótkich cięć najlepiej nadają się włosy naprawdę podatne na układanie. Na szczęście nasze słowiańskie zwykle takie są, w przeciwieństwie np. do latynoskich, które są sztywne i grube – dodaje. Podobnie uważa fryzjer Piotr Jesionkiewicz. – Krótkie, ostre, luźne, postrzępione lub ciężkie geometryczne linie krótkich fryzur to często sposób na wyrażenie siebie, wyróżnienie się z tłumu, odświeżenie wizerunku – mówi. Dowodów nie trzeba daleko szukać. Halle Berry, która od lat nosi tę samą fryzurę, uważa, że krótkie włosy dodają jej pewności siebie. Z kolei Linda Evangelista przyznała, że dzięki fryzurze pixie cut, którą na potrzeby sesji z Peterem Lindberghiem w 1988 roku wykreował jej stylista Julien d’Ys, jej stawka za dzień zdjęciowy wzrosła aż czterokrotnie. To właśnie po ścięciu włosów rozpędu nabrała też kariera Anji Rubik i Agyness Deyn. Zmiana fryzury na dobre wyszła również Carze Delevingne i Kristen Stewart, które zyskały dzięki niej zadziorny, punkowy charakter, dobrze współgrający z ich buntowniczą osobowością i androgeniczną urodą. 

Znalezione obrazy dla zapytania elle january 2018

Wygodnie i w dobrej sprawie
Krótkie włosy może nie dają zbyt wiele możliwości w ich stylizacji, za to dają nieograniczone możliwości eksperymentowania z kolorem. – Geometryczne cięcie idealnie podkreśli jednolity, konkretny odcień, np. jasny blond, rudy czy intensywny ciemny brąz. Z kolei włosy postrzępione, potargane bez konkretnej stałej linii lubią cienie, koloryzację 3D (wielotonową, dodającą objętości), rozświetlenia, pasma. Takie stylizacje idealnie tuszują niewielką ilość siwych włosów. Pięknie prezentują się też w oryginalnym srebrnym kolorze, wystarczy spojrzeć np. na Jamie Lee Curtis czy Helen Mirren – dodaje Piotr Jesionkiewicz. Jego zdaniem krótkie włosy są stylowe, praktyczne i odmładzają. – Odpowiednio dobrana linia strzyżenia sprawia, że fryzura układa się prawie lub całkiem sama, jest świeża i lekka – przekonuje. A przy okazji, obcinając włosy, możemy wspomóc szczytny cel. Fundacja Rak’n’Roll prowadzi akcję „Daj Włos!”, w której ramach można przekazać obcięte kosmyki (mogą być farbowane, ale nie rozjaśniane) na peruki dla kobiet po chemioterapii. Z fundacją współpracują liczne salony fryzjerskie w całej Polsce. Instrukcję ścinania włosów można znaleźć na stronie raknroll.pl. 

Tekst Marta Krupińska