Kwiaty bzu, a tak właściwie rosnącego w Polsce lilaka, charakteryzują bogate nuty o pudrowo-miodowym wykończeniu. Kwiatowa słodycz łączy się w nich ze szlachetną świeżością i trudno je pomylić z innym zapachem. W perfumiarstwie nie jest to pospolita nuta, dlatego intryguje i jest jak magnes na pytania o to, czym pachniemy. Bzowy akord najlepiej wyczujesz w japońskich perfumach A Drop d'Issey Issey Miyake z 2021 roku, a także w polskich monoperfumach Doggy Siren Söppö, które wiralowo podbijają Instagram od czasu swojej niedawnej premiery.  

WIDEO

player placeholder

Francuskie perfumy o nutach bzu – A Drop d'Issey Issey Miyake 

A Drop d'Issey Issey Miyake pokazuje, że akord bzu może być jednocześnie delikatny, nowoczesny i bardzo wyrafinowany. Kompozycja otwiera się kremowym mlekiem migdałowym oraz subtelną różą damasceńską, które od pierwszych chwil nadają zapachowi miękkość i aksamitny charakter. W sercu najważniejszą rolę odgrywa bez, otoczony słonecznymi nutami, jaśminem, kwiatem pomarańczy i odrobiną anyżu gwiazdkowatego. Dzięki temu lilak nie jest tu jedynie świeżym, zielonym akcentem – zyskuje kremową głębię i lekko promienisty charakter. Bazę tworzą piżmo, wanilia, ambroksan oraz cedr atlaski, które sprawiają, że kompozycja długo pozostaje na skórze, pozostając elegancka, czysta i niezwykle kobieca. To właśnie harmonijne połączenie pudrowych kwiatów, kremowych akordów i miękkiego piżma sprawia, że wiele osób wybiera ten zapach na wyjątkowe okazje, w tym także jako perfumy ślubne. 

Polskie monoperfumy o nutach bzu – Doggy Siren Söppö 

Doggy Siren Söppö to z kolei propozycja dla osób, które chcą doświadczyć bzu w jego najbardziej minimalistycznym, a zarazem esencjonalnym wydaniu o wielogodzinnej trwałości. Są to monoperfumy, czyli kompozycja zbudowana wokół jednego akordu. Aromat kwiatów bzu pojawia się w nutach głowy, serca i bazy, dzięki czemu od początku do końca to właśnie on pozostaje głównym bohaterem zapachu. Efektem jest wrażenie przebywania bezpośrednio w towarzystwie bujnie kwitnącego krzewu lilaka.

Zobacz także:

Monoperfumy świetnie sprawdzają się zarówno noszone samodzielnie, jak i w metodzie fragrance layering. Można łączyć je z innymi perfumami, aby dodać im kwiatowej świeżości lub podkreślić pudrowy charakter kompozycji. Równie dobrze współpracują z perfumowanym balsamem do ciała, który zwiększa trwałość zapachu i pozwala stworzyć bardziej spersonalizowaną kompozycję.

Z jakimi nutami najlepiej łączy się akord bzu?

Akord kwiatów bzu (lilaka) jest zaskakująco wszechstronny, dlatego doskonale sprawdza się podczas fragrance layeringu. Najbardziej naturalnie współgra z innymi kwiatami – jaśminem, lipą, kwiatem pomarańczy, konwalią, piwonią i różą – tworząc efekt świeżego, wiosennego bukietu. Ciekawie, świeżo i lekko rozwija się także w towarzystwie letnich owoców, takich jak poziomki, gruszka, cytrusy, leśne jagody i czarna porzeczka. Jeśli zależy nam na bardziej kremowym charakterze, warto zestawić bez z wanilią, piżmem, mlecznymi akordami lub drzewem sandałowym. To właśnie ta zdolność do zmiany charakteru sprawia, że bez jest jednym z najciekawszych akordów do eksperymentowania z warstwowym noszeniem perfum.

Bez czy lilak? Skąd bierze się nazewnictwo w perfumach?

Choć z botanicznego punktu widzenia roślina powszechnie kwitnąca w polskich ogrodach i lasach to lilak pospolity (Syringa vulgaris), w języku potocznym od pokoleń funkcjonuje po prostu jako „bez”. To właśnie dlatego również w świecie perfum określenie „bez” stało się najczęściej używaną nazwą tej nuty zapachowej. W najpopularniejszym serwisie poświęconym perfumom (Fragrantica) przyjęło się właśnie takie nazewnictwo – akord kwiatów lilaka figuruje jako „bez”, natomiast kwiaty czarnego bzu są traktowane jako zupełnie odrębna nuta zapachowa. W praktyce więc mówiąc o perfumach z nutą bzu, niemal zawsze mamy na myśli kwiaty lilaka, a nie czarnego bzu. To dobry przykład tego, jak język perfumiarstwa często podąża za powszechnym zwyczajem, nawet jeśli nie pokrywa się on w pełni z terminologią botaniczną.