Jako redaktorka beauty przetestowałam dziesiątki zapachowych balsamów do ciała. Te trzy zawsze polecam koleżankom
Latem nie zawsze mam ochotę na perfumy, ale nie chcę też rezygnować z zapachu. Wtedy najlepiej sprawdzają mi się balsamy do ciała, które robią dwie rzeczy naraz: nawilżają skórę i zostawiają na niej przyjemny aromat. Nie dość, żę nie tworzą ciężkiej chmury, to jeszcze sprawiają, że moja skóra jest cudownie miękka.

Zapachowy balsam do ciała pachnie subtelniej niż większość perfum – nie dominuje i nie ciągnie się długim ogon,, raczej pozostaje blisko skóry. Często polecam go koleżankom, które latem lubią pachnieć ładnie, ale nie intensywnie.
Najlepiej nakładać go po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze lekko wilgotna. Wtedy balsam szybciej daje uczucie miękkości i zwykle pachnie dłużej. Można nosić go solo albo potraktować jako pierwszy krok w „scent layering” – pod mgiełkę albo perfumy z podobnej rodziny zapachowej.
Jako redaktorka beauty w swoim życiu miałam okazję przetestować mnóstwo balsamów i wiem jedno: nie każdy jest w stanie z miejsca znaleźć się na mojej liście hitów. Wybrałam trzy produkty, które skutecznie nawilżają, ale też - moim zdaniem – mają najciekawszy zapach.
Słony karmel od APIS

Balsam do ciała APIS Salted Caramel to mój osobisty faworyt – mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu, kto lubi zapachy deserowe. Ma apetyczny, karmelowy aromat ze słoną nutą, a do tego ujędrnia i poprawia kondycję skóry. Jeśli lubisz gourmandy, ale w ciepłe dni masz ochotę nosić je bliżej skóry niż w formie mocnych perfum, z tego balsamu na pewno będziesz zadowolona.
Żurawina od Mokosh
Kolejny typ na mojej liście jest bardziej owocowy i energetyczny. Nawilżający balsam do ciała Mokosh Żurawina ma słodki zapach z lekko cierpką nutą.. Skład to prawdziwy odżywczy koktajl: olej arganowy, olej jojoba, olej żurawinowy, ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej i ksylitol, które wspierają nawilżenie, regenerację i odbudowę płaszcza hydrolipidowego skóry. Lubię po ten produkt sięgać po peelingu, gdy skóra potrzebuje dodatkowego wygładzenia.
Malinowy Chruśniak od Hagi
Najbardziej letnia propozycja z tej trójki? Balsam do ciała Hagi Malinowy Chruśniak. Pachnie owocowo, lekko i bardzo przyjemnie, ale jego zalety nie kończą się na samym aromacie. Ten produkt nawilża i modeluje, poprawiają wygląd skóry. Składniki? Gardenia, malina, kompleks Provislim, olej monoi, masło shea oraz oleje makadamia, ryżowy i z pestek winogron.
Koncentrat o zapachu mango od Bielenda Professional
Koncentrat do ciała Bielenda Professional Mango Boost 2w1 to bardziej pielęgnacyjna propozycja w tym zestawieniu. Sięgnij po niego, jeśli poza zapachem zależy Ci na wygładzeniu, nawilżeniu i poprawie jędrności skóry. Formuła bazuje na maśle mango, ekstrakcie z mango i CICA, a uzupełnia ją kompleks antycellulitowy i ujędrniający z kofeiną, ekstraktem z kawy robusta, guaraną, czerwonym żeń-szeniem, kwasem hialuronowym, olejem z pestek winogron, ekstraktem z bluszczu i morszczynu. Zapach jest soczysty i owocowy – bardziej wakacyjny niż perfumeryjny.
Ayurveda od Tesori d’Oriente

Coś w sam raz dla osób, które lubią zapachy cieplejsze, bardziej otulające i mniej oczywiste niż w przypadku owocowych balsamów do ciała. Balsam Ayurveda od Tesori d’Oriente ma orientalny, relaksujący charakter inspirowany światem wellness, więc chętnie po niego sięgam po wieczornym prysznicu – wtedy, gdy pielęgnacja ma być małym rytuałem wyciszającym.
Jak nosić zapachowy balsam?
Jeśli balsam ma wyrazisty zapach, nie musisz już dokładać perfum. Karmelowy najczęściej noszę solo, ewentualnie dodaję do niego waniliową mgiełkę do ciała. Żurawinowy lubię łączyć z lekkimi owocowymi perfumami, a malinowy – ze świeżymi kompozycjami herbacianymi albo z różą.
Ty możesz tworzyć własne połączenia w duchu „scent stacking”. Najważniejsze, żeby nie mieszać zbyt wielu mocnych aromatów. Zapachowy balsam ma być przyjemnym tłem, a nie konkurencją dla perfum.


