Ten balsam brązujący daje efekt skóry po urlopie. Nie zostawia smug i pachnie bardziej jak krem do ciała niż samoopalacz
Są kosmetyki, bez których trudno sobie wyobrazić początek lata. Dla mnie takim produktem jest balsam brązujący, który nie pachnie jak klasyczny samoopalacz, nie zostawia smug i po kilku godzinach daje skórze ten miękki, złocisty odcień, jak po weekendzie nad morzem.

- Redakcja ELLE
Największy problem z samoopalaczami? Wiele z nich pachnie zbyt intensywnie i wymaga wyjątkowej precyzji. Zdecydowanie wolę produkty, który ładnie brązują, ale nakładają się tak łatwo jak balsam do ciała, szybko wchłaniają i zwalniają z troski o to smugi i plamy na białych ubraniach. Na szczęście znalazłam swój ideał, który teraz polecam wszystkim koleżankom.
Opalenizna jak po urlopie
Ujędrniający żel-balsam samoopalający i Eveline Brazilian Body daje efekt stopniowo rozwijającej się opalenizny, więc nie ma tego ryzyka, że po jednej aplikacji skóra zrobi się nagle zbyt ciemna. W formule są DHA i erytruloza, czyli składniki brązujące, które odpowiadają za równomierny, długotrwały kolor.
Kosmetyk nie tylko zapewnia efekt powakacyjnej opalenizny bez leżenia godzinami na słońcu, ale też pielęgnuje. Zawiera hydrolat z rajskich pomarańczy, niacynamid, witaminę E i kofeinę, więc świetnie sobie radzi z wygładzaniem i poprawą wyglądu skóry. Przy balsamach brązujących to ma ogromne znaczenie – w końcu im bardziej miękki i dobrze przygotowany naskórek, tym lepiej prezentuje się „opalenizna”.
Zapach, który można polubić
Najbardziej zaskoczył mnie w przypadku tego produktu zapach. Zamiast typowej, charakterystycznej dla kosmetyków samoopalających nuty w Brazilian Body pojawia się przyjemny, trochę egzotyczny aromat, który kojarzy mi się z nawilżającym kremem albo tropikalną mgiełką do ciała.
Ten balsam nie tylko ładnie pachnie, ale też nie pozostawia plam i naprawdę szybko się wchłania. I dokładnie tego oczekuję od kosmetyku na lato: ma być skuteczny, ale nie kłopotliwy. Jeśli po aplikacji mogę włożyć sukienkę, wyjść z domu i nie czuć na skórze zapachu typowego samoopalacza, to już połowa sukcesu.
Najlepsze alternatywy
Jeśli przed pierwszym wyjściem na plażę chcesz przyciemnić skórę, możesz też sięgnąć po krople samoopalające z tej samej serii Eveline Brazilian Body. To bardzo praktyczna forma, bo pozwala dopasować intensywność koloru do swoich potrzeb – wystarczy dodać mniej produktu do kremu albo balsamu, gdy zależy nam na delikatnym efekcie, albo więcej, jeśli skóra ma wyglądać bardziej wakacyjnie.
Wśród popularnych produktów brązujących warto wymienić też piankę brązującą beBIO Start Your Safe. Przyjemna, ultralekka konsystencja łatwo się rozprowadza i nie zostawia zacieków.
Ciekawą alternatywą pozostaje też kultowy brązujący balsam do twarzy i ciała Mokosh Pomarańcza z Cynamonem, znany z pięknego, orientalnego zapachu i pielęgnacyjnej formuły z olejami oraz ekstraktami roślinnymi.
Jak nakładać, żeby uniknąć smug?
Przy balsamach brązujących najważniejsze jest przygotowanie skóry. Dzień wcześniej robię peeling cukrowy, szczególnie na łydkach, kolanach, łokciach i kostkach – tu produkt może złapać mocniej, jeśli skóra będzie sucha. Przed aplikacją warto nałożyć odrobinę zwykłego balsamu właśnie na te miejsca, żeby kolor rozłożył się równiej.
Sam żel-balsam od Eveline nakładam cienką warstwą, dokładnie rozcierając go kolistymi ruchami. Po aplikacji od razu myję dłonie, zwracając uwagę na przestrzenie między palcami. Jeśli zależy mi na mocniejszym rezultacie, powtarzam aplikację następnego dnia.

