Ten inspirowany faktami polski serial ukrywa się na Netflix. Według Mai Ostaszewskiej to „must watch”
Maja Ostaszewska zdradziła nam swoje netflixowe wybory i wyjaśnia, dlaczego wśród polskich tytułów szczególne miejsce zajmuje dla niej „Projekt UFO”.
Maja Ostaszewska mówi wprost: przez ostatnie 10 lat seriale przeszły ogromną zmianę. Dziś – jak podkreśla aktorka – nie są już traktowane jak „druga kategoria”, a pod względem produkcyjnym dorównują filmom fabularnym. Różnica polega jedynie na tym, że opowieść rozpisana jest na kolejne rozdziały.
– Myślę, że seriale są coraz bardziej jakościowe, także dlatego, że nie są już traktowane jako coś gorszego. Produkcyjnie przygotowuje się je podobnie jak fabuły, tylko rozłożone na odcinki – mówi Ostaszewska. Jak dodaje, z radością obserwuje to, co dzieje się dziś w polskich serialach. Jej zdaniem są one coraz bardziej różnorodne i coraz częściej trafiają do szerokiej publiczności – nie tylko dzięki międzynarodowemu zasięgowi platform, ale po prostu dzięki swojej jakości.
Co Maja Ostaszewska poleca na Netflix? „Projekt UFO” to dla niej tytuł szczególny
Pytana o największe zaskoczenie związane ze współpracą z Netflixem, bez wahania wskazuje serial „Projekt UFO”. To właśnie ten projekt najmocniej ją poruszył – przede wszystkim ze względu na scenariusz i postać Wery, które od początku wydały jej się czymś nieoczywistym i świeżym.
Maja Ostaszewska wraca też pamięcią do początków Netfliksa w Polsce. Jak wspomina, pierwszym filmem, który platforma wzięła pod swoje skrzydła, był „Broad Peak”. Wspomina również „Magnezję” Maćka Bochniaka, którą określiła jako „tytuł szalony i bardzo ciekawy”. Jeśli jednak mowa o serialach, to właśnie „Projekt UFO” pozostaje dla niej tytułem szczególnym.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
A co sama poleciłaby każdemu do obejrzenia? Wśród zagranicznych produkcji bezkonkurencyjny okazuje się dla niej „Ripley”. Maja Ostaszewska podkreśla, że zachwyciła ją ta adaptacja – od zdjęć, przez aktorstwo, po całą atmosferę serialu. Przyznaje nawet, że woli tę czarno-białą wersję od kultowego filmu sprzed lat, który w jej ocenie był znacznie bardziej komercyjny. – To absolutnie wybitna pozycja – mówi.
Wśród polskich tytułów wymienia z kolei „Wielką Wodę” i „Heweliusza”. Jak podkreśla, podziwia twórczość Jana Holoubka i z ogromnym uznaniem patrzy na pracę jego ekipy.
W rozmowie pojawił się również temat „Lalki”. Ostaszewska zaznaczyła, że nie gra w „netflixowej” wersji tej historii, a w ekranizacji kinowej. Jak przyznała, z ciekawością patrzy na oba projekty i uważa, że interesujące będzie obserwowanie dialogu między dwiema interpretacjami tej samej klasyki. Tym bardziej że „Lalka” żyje dziś także na scenie – spektakl można oglądać w warszawskim Teatrze Dramatycznym.
„Projekt UFO” to polska perełka z 2025 roku
„Projekt UFO” przykuwa uwagę nie tylko oryginalnym punktem wyjścia, ale też sposobem opowiadania historii. Serial osadzony w realiach PRL-u czerpie z głośnej sprawy rzekomego lądowania UFO w Emilcinie, ale nie zatrzymuje się na samej sensacji. Twórcy wykorzystują ten motyw, by opowiedzieć o mechanizmach manipulacji, dezinformacji i społecznych napięciach, a wszystko to w estetyce lat 80., z wyrazistym klimatem i dużą dawką ironii. Tytuł serwuje widzom absurd, komediodramat i komentarz społeczny w jednym: dlatego „Projekt UFO” można czytać nie tylko jako historię o kosmitach, ale też jako opowieść o Polsce z epoki PRL.


