Reklama

Sezon ślubny nie tyle zbliża się wielkimi krokami, co już tu jest. To dodatkowe wyzwanie dla naszych makijaży i kosmetyczek, bo nie tylko chcemy wyglądać najlepiej jak to możliwe, ale też potrzebujemy formuł, które wytrzymają cały scenariusz wesela: od ceremonii, przez zdjęcia i wzruszenia, aż po parkiet do rana. Dlatego najlepsze podkłady na ślub i wesele muszą spełniać kilka warunków jednocześnie:

  • trwałość bez efektu maski, bo makijaż ma przetrwać łzy, pocałunki, zdjęcia, pierwszy taniec i ostatni toast, ale nadal wyglądać jak skóra, nie jak sceniczna charakteryzacja;
  • odporność na pot, wilgoć i ścieranie, czyli wszystko to, co dzieje się między ceremonią, życzeniami, parkietem a przytulaniem gości;
  • fotogeniczne wykończenie, które nie błyszczy agresywnie w fleszu, nie robi płaskiej, pudrowej tafli i nie podkreśla porów;
  • możliwość budowania krycia, bo dobry podkład ślubny powinien dawać kontrolę: cienka warstwa tam, gdzie cera wygląda świetnie, więcej krycia tam, gdzie tego potrzebuje;
  • komfort noszenia przez wiele godzin, bez ściągnięcia, ważenia się, wchodzenia w załamania i podkreślania suchych skórek;
  • stabilny kolor, który nie oksyduje po godzinie i nie zamienia idealnie dobranego odcienia w pomarańczową niespodziankę.

Ewelina Krasoń, profesjonalna makijażystka pracująca zarówno przy makijażach gwiazd, jak i makijażach ślubnych, była gościnią „Kosmetyczki ELLE” i poleciła dwa podkłady, które jej zdaniem warto mieć w kosmetyczce: jeden na co dzień, drugi na specjalne okazje. Według mnie to duet, który szczególnie dobrze wpisuje się w sezon ślubny, bo odpowiada na dwie najważniejsze potrzeby makijażu na wesele: świeży, naturalny wygląd skóry i trwałość, która nie kończy się po pierwszym toaście.

Clarins Double Serum Foundation

To propozycja dla tych, którzy od podkładu oczekują czegoś więcej niż tylko wyrównania kolorytu. Clarins Double Serum Foundation działa jak hybryda makijażu i pielęgnacji: ma formułę podkładu-serum, lekkie, personalizowane krycie od średniego do pełnego i świetliste, satynowe, ale nietłuste wykończenie. To podkład dla fanek efektu „moja skóra, tylko bardziej wypoczęta”, z miękkim blaskiem, wygładzeniem i bez ciężkiej, zastygającej warstwy. Ewelina Krasoń zwraca uwagę, że szczególnie dobrze pracuje na cerach suchych, ale odnajdzie się też przy skórze mieszanej, zwłaszcza wtedy, gdy zależy nam na świeżym, komfortowym i bardziej pielęgnacyjnym efekcie.

Lancôme Teint Idole Ultra Wear 24H Longwear Foundation

Lancôme Teint Idole Ultra Wear to klasyk z kategorii podkładów do zadań specjalnych. Według deklaracji marki zapewnia długotrwały efekt oraz naturalne, matowe wykończenie, czyli dokładnie ten zestaw cech, którego szukamy przy makijażu na ślub, wesele albo każde inne wydarzenie z wysokim ryzykiem wzruszeń, zdjęć i tańca do rana. Ma dawać pełniejsze krycie, ale bez efektu ciężkiej maski, dlatego będzie dobrym wyborem dla osób, które chcą większej kontroli nad cerą: zakryć zaczerwienienia, przebarwienia czy niedoskonałości, a jednocześnie zachować dopracowany, elegancki efekt. Zdaniem Eweliny Krasoń szczególnie dobrze sprawdza się przy skórze mieszanej, również tej idącej w kierunku tłustej, bo lepiej trzyma makijaż w ryzach i daje większe poczucie trwałości.

Co ciekawe, makijażystka czasem łączy oba te podkłady w jednym makijażu, zwłaszcza wtedy, gdy zależy jej na większej trwałości. Najpierw aplikuje Clarins, żeby nadać skórze komfort, miękkość i bardziej naturalny wygląd, a następnie dokłada Lancôme tam, gdzie potrzebne są mocniejsze krycie, większa kontrola i dłuższe utrzymanie makijażu.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...