Reklama

Jeszcze niedawno dobry podkład miał kryć, matowić i trzymać wszystko w ryzach. Teraz oczekiwania są zupełnie inne. Chcemy, żeby skóra wyglądała jak skóra – tylko w lepszej wersji. Wiosna 2026 zdecydowanie należy do formuł, które dają światło, lekkość i ten efekt wypoczętej cery, o który zawsze chodzi najbardziej. Karolina Mrozicka mówi wprost, że coraz chętniej zamienia mat na glow – i trudno nie odczytać tego jako bardzo trafnego beauty tropu na nowy sezon.

I dokładnie w tym kierunku idą teraz najlepsze formuły. Karolina Mrozicka wspomina, że przez długi czas była wierna matowemu All Hours od YSL, ale odkąd zaczęła używać wersji bardziej glow, właściwie przestawiła się na dobre.

Fajne podkłady na wiosnę 2026? Przede wszystkim lekkie, świetliste i bez efektu maski

Najciekawsze podkłady na wiosnę 2026 mają w sobie lekkość, ale nie znikają na skórze po godzinie. Dają bardziej elastyczne wykończenie, ładnie łapią światło i sprawiają, że cera wygląda na wygładzoną, ale nie „przykrytą”. Zamiast sztywnego efektu i pełnego krycia dostajemy coś znacznie nowocześniejszego – wyrównany koloryt, miękki blask i skórę, która nadal wygląda naturalnie.

Właśnie dlatego tak dobrze wypadają formuły glow i satynowe. Nie odbierają twarzy świeżości, nie spłaszczają rysów i dużo lepiej współgrają z makijażem, który ma wyglądać lekko. To ten rodzaj podkładu, który nie gra solo, tylko po prostu robi cerę lepszą – subtelnie, ale bardzo skutecznie.

YSL All Hours w wersji glow to jeden z najmocniejszych typów na ten sezon

Jeśli miałabym wskazać jeden kierunek, który naprawdę mocno wybija się tej wiosny, byłby to właśnie ten: kultowe formuły wracają w bardziej świetlistym, bardziej skin-like wydaniu. I świetnym przykładem jest YSL All Hours.

Karolina Mrozicka przyznaje, że klasyczna, matowa wersja była jej ulubieńcem przez długi czas. Ale teraz znacznie chętniej sięga po tę bardziej glow. I to naprawdę wiele mówi, bo All Hours przez lata kojarzył się właśnie z perfekcyjniejszym, bardziej wygładzonym wykończeniem. W nowej odsłonie nadal daje efekt dopracowanej cery, ale robi to w dużo świeższy sposób. Bez sztywności, bez ciężaru, bez tej charakterystycznej „makijażowości”, którą od razu widać w dziennym świetle.

To podkład dla tych, które lubią, kiedy skóra wygląda luksusowo, ale nadal jak skóra. Nie jak warstwa produktu.

Armani robi to inaczej, ale równie dobrze

Drugim typem, który zdecydowanie wpisuje się w klimat wiosny 2026, jest podkład Armani. Mrozicka mówi o nim bardzo prosto — że jest lżejszy, nie jest mocno matowy i świetnie się nosi. I właściwie to wystarczy, bo dokładnie tego dziś szukamy.

Materiały prasowe

Armani od lat ma opinię marki, która świetnie rozumie podkłady o lekkim, dopracowanym wykończeniu. To formuły, które nie obciążają twarzy, nie tworzą efektu maski i nie odbierają cerze naturalnej tekstury, tylko ładnie ją wyrównują i wygładzają. Na co dzień często sprawdzają się lepiej niż pełne krycie, bo dają efekt świeżej, miękkiej i harmonijnej skóry.

Podkłady na wiosnę 2026 stawiają na lekkość, nie pełne krycie

W tym sezonie liczy się nie tyle stopień krycia, ile sposób, w jaki podkład układa się na skórze przez cały dzień. Najlepsze formuły nie oblepiają twarzy i nie zamieniają makijażu w sztywną warstwę, tylko dają bardziej miękki, elastyczny efekt. Wyrównują cerę, ale zostawiają jej naturalny charakter, co w praktyce sprawia, że całość wygląda lżej i bardziej subtelnie.

Karolina Mrozicka zwraca uwagę właśnie na takie podkłady – mniej kryjące, ale nadal bardzo dopracowane. I to one najlepiej odpowiadają na potrzeby wiosennego makijażu, który ma wyglądać dobrze nie tylko zaraz po nałożeniu, ale też po kilku godzinach noszenia.

Mat nie znika, ale przestaje grać główną rolę

To nie jest jeszcze całkowity koniec matowych podkładów, tylko raczej zmiana ich pozycji w kosmetyczce. Karolina przyznaje, że czasem dodaje odrobinę matowej formuły, żeby lekko zmienić kolor albo zbalansować wykończenie. I to jest chyba najlepsze podejście na ten moment.

Bo dziś nie chodzi o to, żeby deklarować wierność jednemu efektowi. Chodzi o to, żeby makijaż działał na korzyść skóry. A jeśli glow robi to lepiej wiosną i latem, to naprawdę nie ma sensu się przed nim bronić.

Reklama
Reklama
Reklama