To serum z niacynamidem, kolagenem i elastyną wygładza oraz dodaje skórze blasku. Julia Pietrucha ma je w swojej kosmetyczce
Julia Pietrucha odsłania swoją codzienną pielęgnację i pokazuje, po jakie formuły sięga najchętniej. Wśród produktów do oczyszczania, rozświetlania i pielęgnacji okolicy oczu jest też jedno serum, które przyciąga szczególną uwagę.
Pielęgnacyjne rutyny znanych osób niezmiennie budzą ciekawość – zwłaszcza wtedy, gdy nie są pokazem przypadkowych nowości, tylko zbiorem produktów naprawdę używanych na co dzień. Julia Pietrucha zajrzała do swojej kosmetyczki dla ELLE i opowiedziała o tym, po co sięga najczęściej.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Serum, które przyciąga uwagę
W kosmetyczce aktorki i piosenkarki znalazło się m.in. serum Christina Forever Youth Serum. To właśnie przy nim zatrzymujemy się na dłużej – serum wzmacniająco-odbudowujące, które dobrze wpisuje się w pielęgnację skóry, gdy liczy się nie tylko nawilżenie, ale też gładkość, sprężystość i zdrowy wygląd.
W składzie znajdziemy niacynamid, ceramid NP, kolagen, hydrolizowaną elastynę i witaminę E – zestaw, który dobrze odnajduje się w pielęgnacji skóry potrzebującej wygładzenia, ukojenia i wsparcia. Niacynamid pomaga zadbać o bardziej jednolity koloryt, ceramid NP wspiera warstwę ochronną skóry, a kolagen i elastyna wpisują się w pielęgnację nastawioną na sprężystość i komfort. Witamina E domyka ten skład, dodając mu ochronnego, pielęgnacyjnego charakteru.
Reszta rutyny? Prosto, ale z sensem
Poza serum Julia stawia na kilka sprawdzonych kroków. Na co dzień używa płynu micelarnego Bioderma. Jak przyznaje, lubi go za delikatność i komfort stosowania. Później domywa skórę żelem oczyszczającym, bo właśnie taki duet najlepiej sprawdza się w jej codziennej pielęgnacji.
W pielęgnacji delikatnej skóry okolicy oczu sięga po witaminowy koktajl z witaminami A, E i C. W kosmetyczce nie brakuje też kremów i serum rozświetlającego, które – jak sama przyznaje – czasem trafia nie tylko na twarz, ale również na szyję i dekolt. Całość tworzy rutynę prostą, ale spójną: najpierw dokładne oczyszczanie, potem składniki aktywne, a na końcu produkty, które pomagają utrzymać skórę w dobrej formie.
W pielęgnacji Julii Pietruchy jest coś bardzo odświeżającego. Nie ma tu efektu przesytu ani wrażenia, że każdy produkt został dobrany tylko po to, by dobrze wyglądać w kadrze. To raczej kosmetyczka osoby, która wie, co lubi i co się u niej sprawdza.

