Jeśli Zara wciąż kojarzy ci się wyłącznie z ubraniami, wiele tracisz. Marka ma bowiem jedną z najbardziej rozbudowanych ofert kosmetycznych wśród popularnych sieciówek. Znajdziemy w niej produkty do pielęgnacji włosów, kosmetyki do makijażu i perfumy, których jakość potrafi pozytywnie zaskoczyć, zwłaszcza gdy spojrzymy na ceny. Mnie, jako redaktorkę urodową z prawdziwą obsesją na punkcie zapachów, najbardziej interesują właśnie te ostatnie.

WIDEO…

player placeholder

Zara słynie z eleganckich kompozycji zapachowych w cenach często poniżej 90 złotych. W jej ofercie każdy znajdzie coś dla siebie: od słodkich, deserowych aromatów i orzeźwiających nut cytrusowych po głębokie, drzewne zapachy. Osoby szukające czegoś bardziej ekskluzywnego mogą z kolei sięgnąć po perfumy stworzone we współpracy z Jo Malone CBE.

Każdy, kto mnie zna, wie, jak poważnie podchodzę do swojej kolekcji perfum. Szczególne miejsce zajmują w niej kompozycje z moją ukochaną nutą drzewa sandałowego. Mam swoich sprawdzonych faworytów i rzadko z nich rezygnuję, ale jednocześnie trudno mi oprzeć się testowaniu zapachowych nowości. Kiedy więc na moje biurko trafiły jedne z najnowszych perfum Zary, od razu postanowiłam je wypróbować.

Zobacz także:

Santal Halo to jedna z trzech nowych kompozycji przygotowanych przez markę na sezon jesienno-zimowy. Inspiracją dla całej kolekcji stał się alpejski domek – elegancki, przytulny, otoczony rześkim górskim powietrzem. Zapach ma przywoływać atmosferę spokojnego zimowego wypoczynku. Otwierają go nuty liści figowca, skórki cytrynowej i gałki muszkatołowej, które z czasem ustępują miejsca ciepłej, otulającej bazie ze słodkiej wanilii i piżma.

Widok z przodu flakonu perfum z ciemnozielonego kryształu z czarną nakrętką. Tekst: 'THE OLFACTIVE ATLAS', 'THE ALPINE LODGE', 'SANTAL HALO', 'zara'.

Santal Halo jest bardziej korzenny niż większość sandałowych perfum w mojej kolekcji. Tuż po rozpyleniu na pierwszy plan wysuwają się intensywne nuty piżma, gałki muszkatołowej i paczuli. Z czasem kompozycja łagodnieje, odsłaniając kremowe drzewo sandałowe z delikatnym akcentem matchy. To zapach, który doskonale sprawdzi się niezależnie od płci. Co ciekawe, jest jedynym w mojej kolekcji, po który regularnie sięga również mój mąż. Oboje tak bardzo go polubiliśmy, że z powodzeniem mógłby stać się naszym wspólnym zapachem rozpoznawczym.

Na uwagę zasługuje nie tylko sama kompozycja, lecz także jej projekcja i trwałość. Jako woda perfumowana Santal Halo ma utrzymywać się na skórze od czterech do ośmiu godzin i z mojego doświadczenia wynika, że rzeczywiście spełnia tę obietnicę. Nawet po całym dniu spędzonym w biurze wciąż wyczuwałam go na skórze, a przy okazji usłyszałam kilka komplementów. Wszystko to bez konieczności ponownej aplikacji w ciągu dnia. Jak na perfumy za mniej niż 100 złotych, które pachną znacznie drożej, niż kosztują, to naprawdę świetny zakup. Zwłaszcza jeśli liczyć wszystkie komplementy, jakie można dzięki nim usłyszeć.

Artykuł w oryginale ukazał się w ELLE.Uk

PERFUMY Z DRZEWEM SANDAŁOWYM