TOP 4 perfumy „scent memory” na specjalne okazje. Te niszowe zapachy mają długi ogon i zapewnią masę komplementów
Są chwile, których nie da się powtórzyć, ale można je odtworzyć zapachem. Perfumy mają tę niezwykłą właściwość, że potrafią przywołać wspomnienia. Właśnie dlatego wybór perfum na szczególne okazje wydaje się być doskonałym pomysłem.

Coraz więcej osób traktuje zapach jako świadomy element kreowania wspomnień. Tak jak dobieramy strój do nastroju i charakteru wydarzenia, tak samo intencjonalnie możemy dobierać zapach. Kiedy myślimy o przygotowaniach do ważnego dnia, perfumy rzadko znajdują się na początku listy. Moim zdaniem niesłusznie, bo zapach potrafi wprawić w nastrój i pięknie dopełnić stylizacje. Jest coś bardzo intymnego w tym, by zarezerwować dany zapach wyłącznie na jedną okazję. Nie nosić go wcześniej, nie wracać do niego zbyt często po fakcie. Warto też zadbać o to, by wybrany zapach „scent memory" dobrze współgrał z całością: charakterem miejsca, porą roku, nastrojem wydarzenia, a przede wszystkim z osobowością, która go nosi.
Jakie nuty zapachowe sprawdzą się na wyjątkowe okazje?
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi, ale są pewne kierunki, na którymi warto pomyśleć podczas poszukiwania zapachu. Na ceremonialne, dzienne uroczystości – jak śluby, chrzciny czy rodzinne przyjęcia w ogrodzie – świetnie sprawdzają się zapachy świetliste i kwiatowe: piwonia, róża, irys, konwalia, frezja. Są eleganckie, ale nie przytłaczają, dobrze znoszą emocje i wielogodzinne noszenie. Wieczorowe okazje otwierają przestrzeń na kompozycje bardziej wyraziste i zmysłowe. Drzewne, orientalne, skórzane nuty, oud czy ciepłe piżma to zapachy, które zostają w pamięci otoczenia równie długo co w naszej własnej.
TOP 4 perfumy „scent memory”
Pierwszy wybór to Narcisse Taiji zapach dla tych, którzy rozumieją, że piękno rzadko bywa jednoznaczne. Marie Hugentobler zbudowała tę kompozycję na napięciu: świetlista, roślinna świeżość właśnie zerwanego kwiatu kontra ciemna strona narcyza, pogłębiona akcentami skóry i paczuli. To zapach, który zostaje nie dlatego, że jest głośny, ale dlatego, że jest złożony, ciekawy i hipnotyzujący.

Drugi wybór, Grand Larceny marki St. Rose, to nowoczesny, szyprowy unisex dla tych, którzy nie znoszą perfumowych schematów. Bergamotka i szałwia muszkatołowa otwierają kompozycję z lekkością, by chwilę później oddać głos róży otoczonej paczulą i egipskim geranium. Kończy drzewo sandałowe, które sprawia, że zapach osiada na skórze jak coś, co zawsze tam było. To propozycja zmysłowa, korzenna, odważna.

Trzeci to Jasmine White Leather od Bohoboco jest dla tych, którzy stoją przed czymś nowym i potrzebują zapachu, który doda im siły, nie tylko urody. Jaśmin, który nie boi się rozkwitać w trudnych okolicznościach, biała skóra jako ochronna aura, cedr jako grunt pod nogami. Pudrowa tonka, ciepła ambra i wanilia domykają całość w coś, co pachnie mniej jak perfumy, a bardziej jak obietnica.

I wreszcie Rosa Gardenia – kwiatowa opowieść, która uzależnia. Królowa wszystkich kwiatów spotyka miękką, kremową gardenię i razem tworzą coś niezwykle eleganckiego i uwodzicielskiego. To idealny zapach na wyjątkowe okoliczności.

Te perfumy zaskakują zmysły, budzą serce i mają otulająca bazę. Właśnie tak powinnien działać zapach, który ma być wspomnieniem na długo.

