Minimalistyczny manicure tego lata nabiera wyjątkowo apetycznego koloru. Strawberry blush nails, czyli półtransparentne paznokcie w odcieniu dojrzałej truskawki, coraz częściej pojawiają się na tablicach inspiracji i w salonach. O trendzie pisze dla brytyjskiego „Who What Wear” stylistka paznokci Harriet Westmoreland, która proponuje soczystą, szklistą wersję różowego manicure jako świeższą alternatywę dla popularnych dotąd mlecznych neutralności. Ja najbardziej lubię ją jednak za to, że bez większego wysiłku mogę wykonać ją sama w domu. Po miesiącach mocnych kolorów, chromowanych wykończeń i zdobień, które wymagają sporo uwagi, mam ochotę na coś znacznie lżejszego. Strawberry blush nails idealnie wpisują się w ten nastrój – są świeże, subtelne i eleganckie, ale nie tak zachowawcze jak klasyczne beże czy mleczne lakiery.
WIDEO…
Na czym polega efekt strawberry blush nails?
Najważniejszy jest kolor – delikatny, truskawkowy róż, daleki od cukierkowych i neonowych tonów. Powinien być świeży i lekko soczysty, ale nadal subtelny. Kluczowe pozostaje półtransparentne wykończenie. Lakier nie ma całkowicie zakrywać naturalnej płytki, lecz działać jak delikatny filtr, który podbija jej kolor i dodaje zdrowego blasku.
Właśnie ta lekkość sprawia, że strawberry blush nails wyglądają tak nowocześnie. Nie przypominają ciężkiej warstwy lakieru. Są raczej odpowiednikiem kremowego różu na policzkach w makijażu „no make-up” – kolor jest widoczny, ale nie dominuje. Lubię ten manicure również dlatego, że pasuje praktycznie do wszystkiego.
Strawberry milkshake nails, czyli bardziej mleczna wersja trendu
Obok klasycznego strawberry blush coraz większą popularność zdobywają strawberry milkshake nails. To jaśniejszy, bardziej kremowy wariant, który balansuje pomiędzy pastelowym baby pink a mleczną bielą. Efekt jest miękki, świeży i lekko romantyczny. Paznokcie wyglądają trochę jak pokryte różowym, półtransparentnym mleczkiem.
Jasnoróżowe stylizacje paznokci coraz częściej pojawiają się również na czerwonych dywanach, potwierdzając, że subtelny manicure wcale nie musi pozostawać w cieniu efektownej kreacji. Truskawkowe i mlecznoróżowe odcienie dobrze współgrają zarówno z minimalistycznymi stylizacjami, jak i z wieczorowymi sukniami oraz biżuterią. Mnie najbardziej przekonuje jednak ich codzienna wersja – lekka, błyszcząca i możliwie naturalna.
Jak zrobić strawberry blush nails w domu?
Zaczynam od przygotowania płytki. Delikatnie odsuwam skórki, wyrównuję kształt paznokci i wygładzam ich powierzchnię bloczkiem polerskim. Przy półtransparentnym manicure baza ma ogromne znaczenie, ponieważ naturalna płytka pozostaje widoczna. Następnie nakładam cienką warstwę bazy, najlepiej lekko wyrównującej lub mlecznej, a później sięgam po transparentny lakier w truskawkoworóżowym odcieniu.

Zazwyczaj wystarcza mi jedna warstwa. Gdy zależy mi na nieco bardziej wyrazistym kolorze, dokładam drugą, ale nadal bardzo cienką. Całość zabezpieczam topem o wysokim połysku. To on tworzy charakterystyczny, soczysty efekt i sprawia, że manicure wygląda świeżo oraz profesjonalnie. Na koniec nakładam oliwkę na skórki – drobny krok, który przy minimalistycznych paznokciach robi naprawdę dużą różnicę.
Najważniejsze, by nie próbować uzyskać pełnego krycia. W strawberry blush nails naturalna płytka powinna delikatnie prześwitywać. Dzięki temu manicure zachowuje lekkość i wygląda bardziej jak pielęgnacja niż klasyczna stylizacja paznokci.
Można minimalistycznie, ale nie trzeba
Choć najchętniej noszę strawberry blush nails w najprostszej wersji, ten kolor daje sporo możliwości. Można połączyć go z bardzo subtelnym chromem, metaliczną poświatą albo efektem cat-eye. Na truskawkowej bazie dobrze wyglądają także drobne, niemal niewidoczne zdobienia. Jeśli priorytetem pozostaje naturalność, warto postawić na wykończenie typu jelly. Transparentny, lekko szklisty lakier wygląda wtedy jak upiększający filtr nałożony na dłonie – tyle że w prawdziwym życiu.
Dla mnie największą zaletą tego trendu pozostaje jego prostota. Strawberry blush nails nie wymagają perfekcji, nie nudzą się po kilku dniach i pasują do każdej okazji. Wyglądają jak manicure z dobrego salonu, choć bez problemu robię je sama w domu. Właśnie tak rozumiem najlepsze trendy beauty – mają inspirować, ale nie komplikować życia.



























