Choć świat kosmetyków nieustannie się rozwija, a ekspertki od urody co chwilę zachwycają się nowymi odkryciami, sprawdzone sposoby naszych babć wciąż potrafią zaskoczyć skutecznością. I nie ma znaczenia, czy mówimy o naszych babciach, czy o Francuzkach – ich pielęgnacyjne sekrety bywają na wagę złota. Zwłaszcza gdy chodzi o wielofunkcyjny krem, który we Francji jest przekazywany z pokolenia na pokolenie i potrafi odmienić wygląd skóry.

WIDEO…

player placeholder

Po powrocie z wakacji, podczas których często podróżowałam samolotem i zmieniałam miejsca pobytu, a wraz z nimi klimat i temperaturę, zauważyłam, że moja cera jest wyraźnie przesuszona. Pojawiło się kilka nowych zmarszczek, a skóra straciła blask i wyglądała na zmęczoną. Uznałam, że moja codzienna pielęgnacja już nie wystarcza i potrzebuję czegoś skuteczniejszego. Dlatego postanowiłam zasięgnąć porady w aptece.

Farmaceutka od razu wiedziała, co mi polecić. Ku mojemu zaskoczeniu zaproponowała krem, po który Francuzki sięgają już od 1950 roku, szczególnie wtedy, gdy ich skóra potrzebuje regeneracji po kontakcie z zimnem. Mowa o Lait-Crème Concentré marki Embryolisse. Odkąd zaczęłam go stosować, sama widzę ogromną różnicę. Co więcej, ostatnio niemal każdy, kogo spotykam, komplementuje moją cerę i pyta, czy zdecydowałam się na jakiś zabieg kosmetyczny.

Zobacz także:

Dlaczego ten krem cieszy się popularnością już od 1950 roku?

To jeden z kremów chętnie polecanych zarówno przez farmaceutów, jak i dermatologów. Swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim właściwościom nawilżającym i odżywczym. Jego formuła opiera się na składnikach pochodzenia naturalnego, bogatych w kwasy tłuszczowe i witaminy. Znajdziemy wśród nich między innymi aloes, masło shea i wosk pszczeli. Składniki te odżywiają skórę, pomagają zatrzymać w niej wilgoć i chronią ją przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.

Mogłoby się wydawać, że przy tak bogatym składzie krem musi być ciężki i gęsty. Tymczasem, choć ma treściwą konsystencję, szybko się wchłania i pozostawia skórę przyjemnie miękką. Po jego zastosowaniu cera staje się bardziej elastyczna, a drobne zmarszczki są mniej widoczne dzięki intensywnemu nawilżeniu.

Skóra wygląda też na zdrowszą, bardziej wypoczętą i pełną blasku. Co ważne, krem nie pozostawia tłustej warstwy, lecz nadaje cerze świeży, promienny wygląd. Jeśli jednak obawiasz się nadmiernego błyszczenia, możesz sięgnąć po jego wersję matującą, stworzoną z myślą o cerze mieszanej i tłustej.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego tak bardzo polubiłam ten kosmetyk. Okazuje się, że to prawdziwy ulubieniec profesjonalnych makijażystów, który od lat zajmuje ważne miejsce w ich kufrach z kosmetykami. Najczęściej stosują go jako bazę pod makijaż, ponieważ koi i wygładza skórę, dzięki czemu podkład lepiej się prezentuje, a cera wygląda na bardziej promienną.

Na tym jednak jego zastosowania się nie kończą. Krem świetnie sprawdza się również jako odżywcza maseczka – wystarczy nałożyć grubszą warstwę na twarz i pozostawić na 15 minut. Można go także używać jako mleczka do demakijażu, które delikatnie usuwa makijaż i zanieczyszczenia, nie naruszając naturalnej równowagi skóry, jak mogą to robić niektóre preparaty oczyszczające.

Artykuł w oryginale ukazał się w ELLE.Es