Stine Goya wykorzystuje w tej kolekcji swoją charakterystyczną broń - kolor. Na wybiegu Copenhagen Fashion Week ujrzeliśmy więc połączenia pozornie nie pasujących do siebie barw, opcje tie-dye i gradient, soczyste total looki (m.in. w oranżu, zieleni, limonce, fiolecie), także okraszone roślinno-abstrakcyjnymi printami. Proste sylwetki mieszają się tu z ekscentryzmem, który doceniłaby sama Carrie Bradshaw, a dodatki przypominają pudrowe cukierki. Moda to wciąż zabawa, zdaje się podkreślać duńska projektantka, która stawia przede wszystkim na transparentność i zrównoważony rozwój. Nieustannie inspiruje się paletą barw ulic i zaułków Kopenhagi, by dodawać kobietom odwagi, wzmacniać ich pozycję i, rzecz jasna, poprawiać humor.

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.