Jeszcze niedawno modowy internet koncentrował się na smukłych sneakersach i kolejnych odsłonach balerin. Tymczasem powrót estetyki indie sleaze, fascynacja stylem festiwalowym i coraz silniejszy zwrot w stronę garderoby lat 2010. sprawiają, że na radar wracają również Vansy. Małgorzata Socha wybrała najbardziej rozpoznawalną wersję – wsuwany model w czarno-białą szachownicę. Zamiast budować wokół niego nostalgiczny look, zestawiła go z białymi szortami, graficznym T-shirtem i koszulą w kratę nonszalancko przewiązaną w pasie. Efekt? Trochę festiwalowy, trochę grunge’owy, ale zdecydowanie współczesny.
WIDEO…
Vansy wracają. Tym razem w estetyce „subtle grunge”
„Subtle grunge” nie polega na przebieraniu się za rockową dziewczynę z 2012 roku. To raczej przemycanie pojedynczych elementów tej estetyki do prostych, codziennych zestawów. Krata, sprany T-shirt, denim czy właśnie Vansy Slip-On wystarczą, by minimalistycznej stylizacji nadać bardziej nonszalancki charakter.
Look Małgorzaty Sochy dobrze pokazuje tę zasadę. Szachownica na butach koresponduje z kraciastą koszulą, natomiast białe szorty rozjaśniają całość. Nie ma tu ciężkich warstw ani przesadnie dosłownych odniesień do grunge’u.
Jak nosić Vansy w 2026 roku, żeby nie wyglądały jak sprzed dekady?
Najciekawiej prezentują się właśnie wtedy, gdy zestawiamy je z ubraniami, których wcześniej niekoniecznie z nimi łączyłyśmy. Zamiast rurek można wybrać szerokie jeansy, bermudy albo długą spódnicę, a dopasowany T-shirt zastąpić oversize’ową koszulą czy prostą marynarką.
Latem warto podpatrzeć zestaw Sochy: krótkie spodnie, graficzny T-shirt i krata tworzą gotowy festiwalowy uniform. Jesienią wystarczy zamienić szorty na luźny denim i dodać skórzaną kurtkę albo barn jacket.



























