Jeremy Scott podszedł w najbardziej możliwie kreatywny sposób do tego dziwnego sezonu i zamiast tradycyjnego pokazu mody, które odbyły się już kilkukrotnie podczas Milan Fashion Week, urządził prezentację kolekcji Moschino wiosna-lato 2021 na... marionetkach. Przedstawienie kukiełkowe, które urządził, pozostawiło wiele otwartych dróg do interpretacji - od politycznego pociągania za sznurki, poprzez bierność społeczną w nowej rzeczywistości, aż po upudrowanie i sztuczność samej branży, w której pracuje Scott. Z drugiej strony jest fantazja, bajkowość i zabawa, oderwanie się, które wciąż daje nam moda, a interpretacja teatrzyku Moschino pozwala na żonglowanie przemyśleniami i autorefleksje. Jednak co do samej kolekcji: projektant umiejętnie wyciąga elementy przepychu i eksperymentu z haute couture, które serwuje w formie codziennej, chociaż pokrytej złotem, szlachetnym błękitem, księżniczkowym różem i czernią. Mamy tu koktajlowe sukienki, szyfonowe spódnice, misternie zdobione komplety i gorsetowe bluzki, midi z nadmuchanymi ramionami i balowe maxi, które wyglądają jak stworzone dla czerwonego dywanu. Czterdzieści sylwetek, które znalazło się w kolekcji, powstało oczywiście najpierw w formie ludzkiej, a potem zmniejszono je specjalnie na potrzeby prezentacji tak, aby miały nie więcej niż 76 cm. Przyjrzyjcie się uważnie zdjęciom: wśród lalek jest i sam Scott, który pojawia się w koronie i słynnym już T-shircie "I don't speak Italian but I do speak Moschino".

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.