Romantyczna podróż przez morski pejzaż, która prowadzi z Maroka do Rosji. Tak najlepiej można określić nową kolekcję Max Mara, jak sam zdradza dyrektor kreatywny marki, Ian Griffiths. Projektant swobodnie miksuje wpływy z obu krajów, które ubiera w całą galerię okryć wierzchnich (można tu wymienić chociażby poncho z kapturem, bomberki z nadmuchanymi ramionami, teddy coats wiązane sznurem do cumowania łodzi) oraz uniformów, kombinezonów i zdobionych falbanami (a może falami?) spódnic. Do tego trzy kolory: czerń, biel i brąz. Tyle wystarczy, by stworzyć kolekcję, która zachwyci jednocześnie krytyków mody, kupców i publikę Instagrama.

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.