Nowa kolekcja Marni to hołd oddany ubraniom ręcznie robionym, takim, które są naprawiane regularnie, szytym na miarę, powstałych dzięki pracy rzemieślników - a nie taśm produkcyjnych. Takie są dzianinowe komplety, długie czarne płaszcze, suknie z pelerynami w bieli, kraciaste spódnice i garnitury, sięgające ziemi kożuchy, ukwiecone sukienki i tuniki z przeskalowanymi frędzlami. Tym samym Risso, który wybieg urządził w wizualnym lesie w środku nocy (ten oświetlany był latarką) zadaje pytanie: dokąd zmierzamy? Jaka powinna być moda? Sylwetki Marni nawiązują jednocześnie do estetyki trashy, przypominając o nadprodukcji i ubraniach, które co sekundę lądują na wysypiskach śmieci, a z drugiej strony puszcza oko w stronę Szalonego Kapelusznika i reszty zgrai z "Alicji w Krainie Czarów". Bo moda wciąż, w całej swojej postaci, jest osobliwym zjawiskiem i o wiele bardziej skomplikowanym niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.