Nikt nie opanował sztuki objętości tak jak Giambattista Valli, ale tym razem projektant wyszedł poza swoją strefę komfortu - tiul - i zachwycił widownię jedwabiem upstrzonym kwiatowymi wzorkami, piętrzącym się apetycznie jak francuski makaronik. Modelki kręciły się wokół gości do muzyki przypominającej pozytywkę, a fasony ich kreacji wahały się od typowych dla projektanta rozłożystych trenów - ten z finałowej kreacji tak pulchny, że wplątał się w krzesła w pierwszym rzędzie - po zmysłowo przylegające suknie w stylu lat 60. Całość była kwiatowa, romantyczna, pudrowo-kobieca jak flakon nostalgicznych perfum.

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics

Spotlight/Launchmetrics
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.