Terry Richardson po każdej sesji prosi gościa, żeby został dłużej i zapozował też do kilku bardziej naturalnych ujęć. Wspólny mianownik tych zdjęć to białe tło studia, bogata mimika modelek i modeli, lekko prowokujące pozy i nieodłączny gadżet - oprawki mistrza. Edycja z Carą Delevingne jest wyjątkowa - modelka i fotograf świetnie się rozumieją.
Podobnie jak Richardson, Cara ma dystans do sztywnego piękna fotografii mody. Jej ulubione środki wyrazu to głupie minki (u Richardsona robi zeza... jednym okiem) i prowokacyjne spojrzenia w stylu współczesnej lolitki. Zdjęcia Cary to jeden z bardziej udanych epizodów w historii bloga fotografa. Jak uważacie, czy zastąpi Lindsay Wixson, dawną muzę Terry'ego?
WIDEO…
























![Cara Delevingne i Karl Lagerfeld dla Melissa [CAŁA SESJA]](https://cdn.burdamedia.pl/elle/default/0006/47/db1bd36fe53270cdbdcb57fd08b78ce16d2032c9.jpg?width=220&height=200&quality=90&crop=600%2C545%2C0%2C0)

















