Zakazany romans z najlepszym przyjacielem matki. Nowy brytyjski miniserial wciąga od pierwszego odcinka
Na Disney+ trafił nowy brytyjski miniserial, który zaczyna się od układu tak niezręcznego, że trudno nie kliknąć „odtwórz”. Steve, najlepszy przyjaciel Alice, wdaje się w romans z jej 26-letnią córką Izzy.

Punkt wyjścia tej historii brzmi jak gotowy przepis na emocjonalną katastrofę. Dla niego to miłość, dla Izzy świadomy wybór, dla Alice, prawdziwy koszmar. W jednej chwili jej najbliższa relacja przyjacielska i więź z córką zaczynają się sypać.
„Alice i Steve” - romans, który od początku pachnie katastrofą
Serial „Alice i Steve” nie potrzebuje wielkiego twistu, żeby złapać uwagę. Wystarczy punkt wyjścia: dojrzały mężczyzna zaczyna spotykać się z córką swojej najlepszej przyjaciółki. Teoretycznie wszyscy są dorośli, praktycznie, nikt nie wychodzi z tej sytuacji bez szwanku. Alice (Nicola Walker) patrzy na tę relację z mieszaniną szoku, złości i bezradności. Steve (Jemaine Clement) nie zachowuje się jak ktoś, kto chce przeprosić i zniknąć z pola widzenia. Izzy (Yali Topol Margalith) też nie zamierza dać sobie wmówić, że jest dzieckiem, które nie wie, co robi. I właśnie dlatego ten konflikt tak dobrze działa. Nikt nie ma tu całkowitej racji, ale każdy ma wystarczająco dużo argumentów, by doprowadzić resztę do szału.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Serial szybko przestaje być opowieścią tylko o zakazanym romansie. Bardziej interesuje go to, co taki związek robi z ludźmi wokół. Z przyjaźnią, która nagle okazuje się krucha. Z macierzyństwem, które nie zawsze potrafi odpuścić kontrolę. Z dorosłością, która w teorii daje prawo do własnych decyzji, ale w praktyce nie chroni przed konsekwencjami.
Nicola Walker gra kobietę, której świat wymyka się z rąk
Najmocniejsza jest tu Nicola Walker. Jej Alice nie jest tylko zranioną matką ani zazdrosną przyjaciółką. To kobieta, która nagle traci kontrolę nad wszystkim, co wydawało jej się stabilne. Walker świetnie pokazuje ten moment, gdy troska zaczyna mieszać się z gniewem, a gniew z desperacją.

Jemaine Clement jako Steve ma w sobie coś irytująco spokojnego. Niby wie, że przekroczył granicę, ale nie zachowuje się jak winowajca. To sprawia, że jeszcze trudniej go jednoznacznie ocenić. Z kolei Izzy, grana przez Yali Topol Margalith, nie jest tu tylko „córką Alice” ani pretekstem do rodzinnej awantury. Serial daje jej głos, nawet jeśli nie zawsze każe nam się z nią zgadzać. W tle pojawiają się Daniel, mąż Alice, jej matka oraz Dom, brat Izzy, ale najważniejsze i tak zostaje to napięcie między trzema osobami. Matką, córką i mężczyzną, który wszedł dokładnie tam, gdzie nie powinien.
„Alice i Steve” zachwycili w Cannes
„Alice i Steve” zostali wyróżnieni tytułem Najlepszego Serialu na 9. edycji festiwalu CANNESERIES, która odbyła się w Cannes we Francji w dniach 23–28 kwietnia 2026 roku. To nagroda, która podkręca temperaturę oczekiwań, bo w tym przypadku szum nie wynika wyłącznie z kontrowersyjnego układu między bohaterami, ale też z rozpoznawalnego brytyjskiego tonu: inteligentnego, niepokornego i zadziornie współczesnego. Za stworzenie i scenariusz serii odpowiada Sophie Goodhart, a reżyserią zajął się Tom Kingsley. Produkcję przygotowało Clerkenwell Films. Ten zestaw dobrze tłumaczy charakter serialu: lekkość spotyka się tu z emocjonalnym ciężarem, a komedia nie łagodzi dramatu, tylko często jeszcze mocniej go podbija.
To nie jest lekki romans na poprawę humoru
„Alice i Steve” mogą brzmieć jak prowokacyjna komedia romantyczna, ale szybko robi się z tego coś bardziej kwaśnego. Serial nie próbuje udawać, że różnica wieku i rodzinny kontekst to tylko pikantny szczegół. Przeciwnie, cały czas przypomina, że ta relacja ma swoją cenę. Są tu momenty zabawne, ale śmiech często więźnie w gardle. Są sceny czułości, ale trudno oglądać je bez myślenia o tym, kogo po drodze ranią bohaterowie. I właśnie dlatego ten miniserial wciąga. Nie daje łatwej odpowiedzi i od pierwszego odcinka pokazuje, że ta historia nie skończy się bez strat.
Cały sezon „Alice i Steve” jest już dostępny na Disney+. Sześć krótkich odcinków wystarczy, żeby wejść w ten emocjonalny bałagan i sprawdzić, czy zakazana relacja może być czymś więcej niż początkiem katastrofy.

