Netflix ma nowy koreański hit. K-drama podbiła globalny ranking, choć pokazano dopiero dwa odcinki
Koreańskie seriale znów rządzą na Netflixie. „Mój królewski wróg” błyskawicznie trafił do top 10 w Polsce, a globalnie wspiął się na szczyt zestawienia najpopularniejszych nieanglojęzycznych produkcji platformy. Co ciekawe, widzowie zdążyli zobaczyć dopiero dwa pierwsze odcinki.

Mój królewski wróg w ekspresowym tempie dołączył do najgłośniejszych koreańskich premier sezonu na Netflixie. Niespełna tydzień po debiucie, po udostępnieniu drugiego odcinka, serial wspiął się na 1. miejsce globalnej listy nieanglojęzycznych produkcji i jednocześnie utrzymuje się w polskim top 10, choć widzowie dostali na razie tylko dwa odcinki.

W tym artykule:
- „Mój królewski wróg” to nowy hit Netflixa. Koreański serial bije rekordy popularności
- O czym jest „Mój królewski wróg”? Joseon i współczesny Seul
- Dlaczego widzowie pokochali „Mojego królewskiego wroga”?
„Mój królewski wróg” to nowy hit Netflixa. Koreański serial bije rekordy popularności
Koreańskie produkcje od dawna mają na Netflixie wyjątkowo mocną pozycję, ale „Mój królewski wróg” pokazuje, że apetyt widzów na K-dramy wciąż nie słabnie. Serial zadebiutował na platformie zaledwie kilka dni temu, a już znalazł się wśród najchętniej oglądanych tytułów, także w Polsce. Jeszcze większe wrażenie robi jednak jego wynik globalny. Produkcja zajęła pierwsze miejsce w zestawieniu nieanglojęzycznych seriali Netflixa i drugie miejsce w ogólnym rankingu najpopularniejszych seriali platformy.

Sukces jest tym bardziej zaskakujący, że na Netflixie dostępne są na razie tylko dwa odcinki. Kolejne mają pojawiać się po dwa tygodniowo, co może sprawić, że „Mój królewski wróg” zostanie w topce na dłużej. Według danych FlixPatrol serial trafił do top 10 aż w 84 krajach i regionach, w tym w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, Polsce i Japonii. W 24 krajach, m.in. w Brazylii, Tajwanie, Peru, Katarze i Singapurze, zajął pierwsze miejsce.
O czym jest „Mój królewski wróg”? Joseon i współczesny Seul
Punktem wyjścia jest historia królewskiej konkubiny i intrygantki z epoki Joseon, która zostaje skazana na śmierć po oskarżeniu o spisek przeciwko królowej i następcy tronu. Zamiast jednak definitywnie pożegnać się ze światem, bohaterka budzi się we współczesnym Seulu, w ciele początkującej aktorki pracującej na planie dramatu historycznego.

To właśnie zderzenie dwóch rzeczywistości jest największą atrakcją serialu. Bohaterka, przyzwyczajona do dworskich intryg, dawnych hierarchii i archaicznego języka, musi odnaleźć się w XXI wieku. Jej kostium z epoki, bezpośredni sposób mówienia i komiczne próby zrozumienia współczesności już stały się jednym z powodów, dla których widzowie tak chętnie komentują serial w sieci. Jedna ze scen, w której bohaterka reaguje na współczesne zachowanie z pełną dworskiego oburzenia powagą, zyskała viralowy potencjał i zaczęła funkcjonować jako mem.
Dlaczego widzowie pokochali „Mojego królewskiego wroga”?
W centrum fabuły pojawia się także Cha Se-gye, dziedzic potężnego konglomeratu, określany jako „potwór kapitalizmu”. Relacja bohaterów opiera się na dobrze znanym, ale wciąż bardzo lubianym schemacie enemies to lovers. Tym razem klasyczna romantyczna dynamika została jednak podkręcona przez historyczno-komediowy twist i elementy fantastyczne. Efekt? Serial, który łączy romans, humor, kostiumowy rozmach i współczesną satyrę. W głównych rolach występują Lim Ji-yeon oraz Heo Nam-jun. Za reżyserię odpowiada Han Tae-sub, a scenariusz napisała Kang Hyun-joo. Całość ma liczyć 14 odcinków.
Na razie wszystko wskazuje na to, że „Mój królewski wróg” może stać się jednym z tych koreańskich tytułów, o których mówi się nie tylko w dniu premiery. Serial ma chwytliwy pomysł, wyrazistą bohaterkę i idealny timing, bo Netflixowi ponownie udało się trafić w globalną fascynację koreańskimi historiami, które łączą melodramat, komedię i bardzo współczesne tempo opowiadania.

