Reklama

Są seriale, które pojawiają się z ogromną kampanią promocyjną, a kilka tygodni później mało kto o nich pamięta. Są też takie, które debiutują po cichu, bez wielkiego szumu, by po czasie zyskać status prawdziwej perełki. „Hollington Drive” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Brytyjczycy od lat udowadniają, że thriller nie potrzebuje spektakularnych pościgów ani widowiskowych zwrotów akcji. Wystarczy kilka dobrze napisanych postaci, atmosfera niepokoju i historia, która powoli zaciska pętlę wokół bohaterów. Jeśli podobały wam się „Broadchurch”, „Od nowa” czy „Mare z Easttown”, tutaj również szybko poczujecie ten sam rodzaj napięcia.

Elle newsletter
elle.pl

O czym opowiada „Hollington Drive”?

Holligon Drive
mat. prasowe

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda tu idealnie. Dwie siostry mieszkają blisko siebie, ich dzieci się przyjaźnią, a spokojne osiedle wydaje się miejscem, w którym nic złego nie może się wydarzyć. Ten obraz zaczyna pękać, gdy po wspólnej zabawie dzieci dochodzi do zaginięcia chłopca z sąsiedztwa.

Od tego momentu napięcie narasta z odcinka na odcinek. Pojawiają się niedopowiedzenia, sekrety i pytania, na które nikt nie chce odpowiedzieć wprost. Serial bardzo szybko przestaje być historią o samym zaginięciu, a staje się opowieścią o winie, lojalności i tym, jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, by chronić najbliższych.

Największa siła? Bohaterowie i emocje

Holligon Drive
mat. prasowe

To nie jest thriller oparty na efektownych scenach. Największe napięcie rodzi się tu w rozmowach, spojrzeniach i ciszy, która mówi więcej niż dialogi. Relacja dwóch sióstr znajduje się w samym centrum historii - pełna miłości, ale też skrywanych żalów i narastającej podejrzliwości.

Anna Maxwell Martin i Rachael Stirling tworzą duet, któremu wierzy się od pierwszej sceny. Dzięki nim „Hollington Drive” ogląda się bardziej jak dramat psychologiczny niż klasyczny serial kryminalny. Jeśli cenicie rodzinne napięcia znane z „Wielkich kłamstewek” albo duszną atmosferę „Ostrych przedmiotów”, ten tytuł również może was wciągnąć.

„Hollington Drive” ukrytą perełką HBO Max. Dlaczego warto obejrzeć?

Holligon Drive
mat. prasowe

To serial dla widzów, którzy cenią brytyjskie opowieści o pozornie zwyczajnych ludziach skrywających nieoczywiste tajemnice. Jeśli lubicie produkcje w stylu „Samotni” z Gillian Anderson, które zamiast hałasu wybierają napięcie budowane krok po kroku, ten tytuł będzie strzałem w dziesiątkę. Ogromnym atutem jest też forma - zaledwie 4 odcinki - co sprawia, że całość można pochłonąć w jeden weekend. A potem jeszcze długo myśleć o tym, jak cienka bywa granica między troską a obsesją.

„Hollington Drive” to jeden z tych seriali, które nie krzyczą o uwagę, ale kiedy już dasz im szansę, trudno się oderwać. Jeśli szukacie na HBO Max ukrytej perełki z gęstym klimatem i świetnym aktorstwem, właśnie ją znaleźliście.

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...