Hollywood uwielbia łączyć gatunki, ale są pomysły, które na papierze brzmią tak absurdalnie, że trudno uwierzyć, że ktoś naprawdę dał im zielone światło. Western i science fiction? Kowboje walczący z kosmitami? A do tego Daniel Craig i Harrison Ford? A jednak w 2011 roku reżyser Jon Favreau postanowił sprawdzić, co stanie się, jeśli klasyczną opowieść o Dzikim Zachodzie wrzucić w sam środek inwazji z kosmosu.
WIDEO…
Tak powstało „Kowboje i obcy” („Cowboys & Aliens”) – film oparty na komiksie Platinum Studios. I choć pomysł mógł sugerować lekką, niemal komiksową zabawę konwencją, produkcja dostała całkiem poważny budżet wynoszący około 163 mln dolarów.
Dziś film znów przyciąga uwagę. Na Prime Video zajmuje 3. miejsce w rankingu, przypominając przy okazji, że czasem wystarczy naprawdę nietypowe połączenie gatunków, żeby starsza produkcja dostała drugie życie.
Daniel Craig jako kowboj bez pamięci

Akcja filmu rozpoczyna się w 1873 roku. Na pustyni budzi się tajemniczy mężczyzna. Nie pamięta, kim jest ani co wydarzyło się wcześniej. Ma jednak na nadgarstku dziwną metalową obręcz, której pochodzenia nie potrafi wyjaśnić. Mężczyzna trafia do miasteczka Absolution, gdzie przedstawia się jako Jake Lonergan. Wciela się w niego Daniel Craig, który zaledwie kilka lat wcześniej rozpoczął swoją przygodę z rolą Jamesa Bonda.
Jake nie zostaje jednak przyjęty z otwartymi ramionami. Miasteczkiem rządzi twardy i bezwzględny pułkownik Woodrow Dolarhyde, którego gra Harrison Ford. Obaj mężczyźni szybko wchodzą ze sobą w konflikt. I właśnie wtedy wydarza się coś, czego mieszkańcy Absolution zdecydowanie się nie spodziewali. Z nieba zaczynają nadlatywać obce istoty. Kosmici porywają mieszkańców, a dotychczasowe podziały przestają mieć znaczenie. Jake, Dolarhyde i pozostali mieszkańcy muszą połączyć siły, jeśli chcą przeżyć.
Olivia Wilde i drużyna, której nikt się nie spodziewał

W tej nietypowej układance jest jeszcze Olivia Wilde, która wciela się w tajemniczą Ellę Swenson. Jej bohaterka szybko okazuje się znacznie ważniejsza dla całej historii, niż początkowo można przypuszczać. Obok trójki głównych gwiazd pojawiają się m.in. Sam Rockwell, Adam Beach, Paul Dano, Noah Ringer i Keith Carradine.
To zresztą jedna z największych ciekawostek „Kowbojów i obcych”. Film zgromadził obsadę, która sama w sobie mogłaby być argumentem za seansem. Craig był już wtedy gwiazdą światowego formatu, Ford miał za sobą role, które na zawsze zapisały się w historii kina, a Wilde była jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek swojego pokolenia.
Za kamerą stanął natomiast Jon Favreau, reżyser „Iron Mana” i jeden z twórców, którzy mieli już doświadczenie w łączeniu widowiskowego kina z komiksową konwencją.
Western spotyka science fiction

Największym eksperymentem filmu jest oczywiście samo połączenie gatunków. Z jednej strony mamy wszystko, czego można spodziewać się po westernie: pustynne krajobrazy, rewolwery, konie, saloony, pojedynki, twardych ranczerów i małe miasteczko, w którym każdy zna swoją pozycję. Z drugiej – statki kosmiczne, zaawansowaną technologię i istoty, które przybywają na Ziemię z zamiarem porwania ludzi.
I właśnie ten kontrast jest największą atrakcją filmu. Kosmici nie lądują w Nowym Jorku ani Los Angeles. Pojawiają się na Dzikim Zachodzie, gdzie ich futurystyczna broń spotyka się z rewolwerami i końmi. Pomysł jest tak prosty, że aż trudno nie zastanawiać się, dlaczego podobnych filmów powstało tak niewiele.
Nie był wielkim hitem. Dziś dostaje drugie życie

„Kowboje i obcy” nie stał się jednak takim przebojem, jakiego oczekiwano. Przy budżecie wynoszącym około 163 mln dolarów film zarobił na świecie około 174,8 mln dolarów.
Także krytycy mieli sporo zastrzeżeń. Na Rotten Tomatoes produkcja ma obecnie 44 proc. pozytywnych recenzji krytyków, przy 43 proc. pozytywnych ocenach widzów. Krytycy doceniali przede wszystkim obsadę, ale często zwracali uwagę na problemy z tonem filmu i jego nie do końca płynne przechodzenie między westernem, science fiction i kinem akcji. Na Filmwebie film ma 5,6/10, przy ponad 61 tys. ocen.
Nie oznacza to jednak, że po latach nie można się przy nim dobrze bawić. Wręcz przeciwnie. „Kowboje i obcy” najlepiej potraktować jako czystą, widowiskową zabawę konwencją, a nie film, który próbuje zmienić historię kina.
Gdzie obejrzeć „Kowboje i obcy”?

Film „Kowboje i obcy” trwa 1 godzinę i 58 minut. Na Prime Video znajduje się obecnie na 3. miejscu rankingu filmów.
Jeśli więc macie ochotę na western, który nagle skręca w science fiction, kino akcji z dużymi nazwiskami albo po prostu film, którego fabułę trudno pomylić z czymkolwiek innym, „Kowboje i obcy” jest całkiem dobrym wyborem. A fakt, że po 15 latach znów znalazł się wysoko w rankingu, tylko dodaje mu uroku.



























