Reklama

Był czas, kiedy polskie seriale kryminalne nie potrzebowały spektakularnych efektów specjalnych ani wielkich streamingowych budżetów, żeby trzymać w napięciu. Wystarczał mocny scenariusz, wyraziste postaci i obsada, która dziś spokojnie mogłaby konkurować z najlepszymi europejskimi produkcjami.

Właśnie do takich tytułów wraca dziś „Defekt” - serial z początku lat 2000, który można oglądać na TVP VOD i który dla wielu widzów pozostaje jednym z najbardziej niedocenionych polskich kryminałów.

„Defekt” - kryminał, który grał w innej lidze

Defekt
mat. prasowe

W centrum historii stoi prokurator Elżbieta Ginter (Magdalena Cielecka), kobieta bezkompromisowa, chłodna i skupiona na faktach, oraz komisarz Witold Kosmala (Piotr Fronczewski) - policjant zmęczony systemem, odliczający czas do emerytury, który nagle zostaje wciągnięty w sprawę większą, niż mógł się spodziewać.

Śledztwo dotyczące afery bankowej szybko przeradza się w wielowątkową opowieść o władzy, pieniądzach i moralnych kompromisach. To nie jest kryminał „na jeden wątek” - raczej gęsta, powoli narastająca historia, w której napięcie buduje się ciszą, spojrzeniami i niedopowiedzeniami.

„Obsada to istna Liga Mistrzów”

Defekt
mat. prasowe

Nieprzypadkowo ten serial tak często wraca w rozmowach o złotej erze polskiej telewizji. Magdalena Cielecka w jednej z wcześniejszych ról pokazuje już tę charakterystyczną dla siebie intensywność i chłód emocjonalny, a Piotr Fronczewski tworzy postać, która balansuje między cynizmem a zmęczeniem światem. To duet, który dziś bez problemu można by wpisać w kategorię „premium casting” - zanim jeszcze takie określenie na dobre weszło do języka seriali.

Na ekranie Cieleckiej i Fronczewskiemu towarzyszy prawdziwa plejada nazwisk, które dziś bez wahania można określić mianem aktorskiej „pierwszej ligi”. W „Defekcie” pojawiają się m.in. Andrzej Chyra jako tajemniczy „Makler”, Agnieszka Krukówna w roli dziennikarki Ewy Bauman, Zbigniew Zapasiewicz jako prokurator Piwnicki czy Jan Peszek jako ojciec bohaterki. W obsadzie znaleźli się także Borys Szyc, Robert Więckiewicz, Kinga Preis, Wojciech Malajkat, Sławomir Orzechowski i Dorota Landowska. Dziś te nazwiska tylko podbijają wrażenie, że „Defekt” był projektem, który zebrał na jednym planie aktorów, zanim na dobre stali się ikonami polskiego kina i telewizji.

Takich seriali już się nie robi?

Defekt
mat. prasowe

„Defekt” ma w sobie coś, co dziś coraz trudniej znaleźć w kryminalnych produkcjach: spokój narracyjny i zaufanie do widza. Nie wszystko jest tu podane wprost, nie każda emocja jest dopowiedziana, a tempo pozwala wejść w świat bohaterów, zamiast tylko go „obejrzeć”.

Współczesne kryminały często stawiają na szybkość i zwrot akcji co kilka minut. „Defekt” działa inaczej - bardziej jak powolne odkrywanie warstw, w którym ważniejsze od samego „kto zabił” jest „dlaczego to się wydarzyło”.

Polski serial „Defekt” dostępny na TVP VOD

Defekt
mat. prasowe

Dziś serial można oglądać na TVP VOD i dla wielu widzów będzie to nie tylko powrót do historii, ale też do konkretnego momentu w polskiej telewizji - czasu, gdy kryminały miały surowość, ciężar i specyficzny, nieco ponury klimat, który długo zostawał w głowie po napisach końcowych.

„Szkoda, że tak szybko się kończy” - piszą dziś widzowie, którzy odkrywają „Defekt” na TVP VOD na nowo. Serial liczy 2 sezony i łącznie 9 odcinków, co sprawia, że można go obejrzeć właściwie w jeden intensywny weekend, ale jego klimat zostaje na dłużej, niż sugerowałby metraż.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...