Nie każdy weekend wymaga ambitnego kina, trudnych tematów i finału, po którym przez pół wieczoru analizujemy sens życia. Czasem wystarczy film, w którym ktoś podejmuje jedną złą decyzję, potem drugą, a następnie obserwujemy, jak sytuacja wymyka się spod kontroli. Netflix przypomniał sobie o komedii z 2010 roku, w której Robert Downey Jr. przekonuje się, że podróż samochodem z przypadkowo poznanym człowiekiem może być znacznie gorsza niż najdłuższy lot z przesiadką.

WIDEO…

player placeholder

„Zanim odejdą wody” znalazło się już na 9. miejscu w TOP 10 platformy. Więc wygląda na to, że widzowie mają ochotę na odrobinę kontrolowanego chaosu w ten październikowy weekend. 

„Zanim odejdą wody” – o czym jest film Netflixa?

Zanim odejdą wody
mat. prasowe
Zobacz także:

Peter Highman (Robert Downey Jr.) ma bardzo konkretny plan: dotrzeć do domu, zanim jego żona urodzi ich pierwsze dziecko. Termin jest blisko, stres rośnie, a podróż powinna być ostatnią rzeczą, która może pójść nie tak. Oczywiście właśnie wtedy zaczynają się problemy.

Po niefortunnym incydencie na lotnisku Peter nie może kontynuować podróży samolotem. Musi więc wsiąść do samochodu i ruszyć w drogę z Ethanem Tremblayem (Zach Galifianakis), początkującym aktorem, który ma talent do pakowania się w kłopoty. Do kompletu dochodzi jeszcze pies, a kolejne kilometry przynoszą sytuacje, których przyszły ojciec zdecydowanie nie uwzględnił w swoim planie.

Peter chce dotrzeć na czas. Ethan zdaje się mieć zupełnie inne priorytety. Jeden próbuje ratować sytuację, drugi nieustannie dostarcza mu nowych powodów do paniki. Nietrudno zgadnąć, że nie będzie to podróż, podczas której obaj spokojnie posłuchają podcastu i zatrzymają się na kawę.

„Zanim odejdą wody” to komedia drogi, w której kolejne nieporozumienia prowadzą do coraz bardziej absurdalnych zdarzeń. Pod warstwą gagów kryje się też opowieść o odpowiedzialności i dorastaniu do nowych ról. Peter chciałby mieć wszystko pod kontrolą, ale życie – jak to życie – nie zawsze zamierza współpracować z naszym planem.

Robert Downey Jr. i Zach Galifianakis. Ten duet robi różnicę

Zanim odejdą wody
mat. prasowe

Dziś Robert Downey Jr. kojarzy się przede wszystkim z Tonym Starkiem, czyli człowiekiem, który potrafił uratować świat i przy okazji rzucić celną ripostę. (Ja uwielbiam go za rolę genialnego prawnika w serialu „Ally Mcbeal”). W „Zanim odejdą wody” skala problemów jest nieco mniejsza. Zamiast walczyć z kosmicznym zagrożeniem, aktor próbuje po prostu nie zwariować w towarzystwie wyjątkowo nieprzewidywalnego pasażera.

Downey Jr. gra Petera jako człowieka spiętego, sarkastycznego i coraz bardziej zmęczonego sytuacją. Jego frustracja jest tym zabawniejsza, im bardziej stara się zachować pozory spokoju. Ethan natomiast wydaje się funkcjonować w rzeczywistości, w której konsekwencje własnych decyzji są problemem przyszłego niego. I najlepiej, żeby ten przyszły on nie miał nic przeciwko.

Zach Galifianakis, znany między innymi z „Kac Vegas”, świetnie odnajduje się w roli osobnika, który potrafi skomplikować nawet najprostszą czynność. Nie musi nawet szczególnie się starać – wystarczy, że jest sobą, a Peterowi zaczynają siwieć włosy. Ich komediowa dynamika stanowi największą siłę filmu. To starcie dwóch temperamentów, które w normalnych okolicznościach prawdopodobnie nie wymieniłyby nawet numerów telefonów. Tutaj muszą dzielić samochód przez setki kilometrów.

W obsadzie znaleźli się także Michelle Monaghan, Jamie Foxx, Juliette Lewis i Danny McBride. Za kamerą stanął Todd Phillips, reżyser „Kac Vegas”, więc jeśli pamiętacie humor jego wcześniejszych komedii, możecie mniej więcej przewidzieć, w jakim kierunku zmierza ta podróż.

Czy warto obejrzeć „Zanim odejdą wody” na Netflixie?

Zanim odejdą wody
mat. prasowe

Nie będziemy udawać, że to komedia, która zmieniła historię kina. „Zanim odejdą wody” ma w sobie sporo humoru charakterystycznego dla hollywoodzkich produkcji z początku lat 2010. Niektóre żarty są celowo przesadzone, bohaterowie regularnie podejmują fatalne decyzje, a kolejne katastrofy potrafią przekroczyć granice zdrowego rozsądku. Ale czasami właśnie o to chodzi.

Film nie wymaga od widza rozwiązywania zagadek ani zapamiętywania kilkunastu wątków. Można usiąść na kanapie, odłożyć telefon i obserwować, jak Peter próbuje ocalić swój plan, choć wszystko wokół konsekwentnie się rozpada. To propozycja dla tych, którzy lubią komedie o niedobranych duetach, niezręcznych sytuacjach i bohaterach, którym los najwyraźniej postanowił zafundować wyjątkowo długi dzień.

Dzisiejsza popularność filmu na Netflixie pokazuje też, że starsze produkcje wciąż potrafią znaleźć nowych widzów, zwłaszcza gdy w obsadzie pojawia się rozpoznawalne nazwisko. A Robert Downey Jr. ma ich na koncie wystarczająco dużo, by przyciągnąć uwagę także poza uniwersum Marvela.

Jeśli więc macie za sobą intensywny tydzień i szukacie czegoś lekkiego na wieczór, „Zanim odejdą wody” może być dobrym wyborem. Szczególnie jeśli lubicie komedie, w których bohaterowie robią wszystko, żeby naprawić sytuację, a przy okazji pogarszają ją jeszcze bardziej. Jedna rada: po seansie nie oceniajcie zbyt surowo własnych podróży samochodem. Zawsze może być gorzej.