Minęły trzy dekady, a wystarczy pierwsze spojrzenie przez szybę akwarium, żeby poczuć to samo. 1 listopada 1996 roku do amerykańskich kin trafił film „Romeo i Julia” Baza Luhrmanna, a jego bohaterowie, zagrani przez Leonarda DiCaprio i Claire Danes, do dziś pozostają jedną z najbardziej romantycznych par w historii kina.

WIDEO…

player placeholder

Trzydzieści lat później ta kultowa ekranizacja Szekspira wciąż potrafi wywołać motyle w brzuchu i nic nie traci ze swojej siły.

Szekspir, neony i miłość, która nie zna daty ważności

Romeo i Julia
mat. prasowe
Zobacz także:

„What's in a name? That which we call a rose by any other name would smell as sweet” – pyta Julia w jednej z najsłynniejszych scen dramatu Williama Szekspira. Co kryje się w imieniu? Czy nazwisko naprawdę może decydować o tym, kogo wolno nam kochać? Choć od powstania tej historii minęły ponad cztery stulecia, pytania, które stawia, wcale nie straciły aktualności.

Szekspirowski „Romeo i Julia” to przecież znacznie więcej niż opowieść o dwojgu zakochanych, którzy nie mogą być razem. To historia o konflikcie, uprzedzeniach, rodzinnych oczekiwaniach i świecie, w którym cudze ambicje potrafią stanąć na drodze najbardziej osobistym wyborom. Nic dziwnego, że kolejne pokolenia twórców próbowały opowiedzieć ją na nowo.

Baz Luhrmann zamienił Szekspira w pop-operę ery MTV

Romeo i Julia
mat. prasowe

W 1996 roku Baz Luhrmann zrobił coś, co na papierze wyglądało jak ryzykowny eksperyment. Zachował oryginalny, renesansowy język Szekspira, ale przeniósł jego bohaterów do świata neonów, broni, telewizji i religijnej symboliki. Verona Beach, w której rody Montekich i Kapuletów przypominają rywalizujące gangi, stała się jednym z najbardziej charakterystycznych obrazów lat 90. Film, który zadebiutował na pierwszym miejscu amerykańskiego box office, przekształcił tragedię w maksymalistyczną, pulsującą energią opowieść, która trzy dekady później wciąż pozostaje aktualna.

W samym środku tego wizualnego nadmiaru Luhrmann umieścił jednak zaskakująco delikatną historię o pierwszej miłości. DiCaprio, wówczas dwudziestojednoletni, stał dopiero u progu globalnej sławy, którą rok później przyniósł mu „Titanic”. Partnerowała mu siedemnastoletnia Claire Danes. Ich Romeo i Julia nie byli postaciami z obowiązkowej lektury, lecz zagubionymi nastolatkami szukającymi czegoś własnego w świecie przemocy i rodzinnych konfliktów.

Najbardziej pamiętną sceną pozostaje ich pierwsze spotkanie przez szybę akwarium, gdy wśród błękitnego światła cały rozkrzyczany świat filmu na moment cichnie.

Baz Luhrmann wskrzesza film dzięki soundtrackowi lat 90.

Romeo i Julia
mat. prasowe

Trudno wyobrazić sobie „Romeo i Julię” bez jej ścieżki dźwiękowej, która stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych filmowych albumów dekady. „Lovefool” The Cardigans, „Talk Show Host” Radiohead, „#1 Crush” Garbage, „Everybody's Free (To Feel Good)” Quindona Tarvera czy „Young Hearts Run Free” w wykonaniu Kym Mazelle stworzyły niezwykłą mieszankę alternatywnego rocka, popu, muzyki tanecznej i gospel. Osobne miejsce zajmuje „Kissing You” Des'ree, utwór towarzyszący pierwszemu spotkaniu kochanków, który po trzydziestu latach wciąż potrafi przywołać cały obraz zaledwie kilkoma dźwiękami.

Luhrmann traktował muzykę nie jako dodatek, lecz jako jeden z najważniejszych języków filmu. Widać to również w jego późniejszych produkcjach, takich jak „Moulin Rouge!”, „Wielki Gatsby” czy „Elvis”, w których widowiskowość, współczesne brzmienia i filmowa narracja nieustannie się przenikają. To właśnie ta nierozerwalna więź obrazu i dźwięku sprawiła, że „Romeo i Julia” przez trzy dekady wychowywała kolejne pokolenia widzów i do dziś pozostaje pokoleniowym klasykiem. Dla wszystkich, którzy chcą wrócić do historii w domowym zaciszu, obraz jest dostępny w streamingu na platformie Disney+.

Baz Luhrmann zaprasza widzów na koncertowy pokaz w Gliwicach

Romeo i Julia
mat. prasowe

Z okazji rocznicy powstało widowisko „William Shakespeare's Romeo + Juliet Film in Concert”, które nie jest ani nową ekranizacją, ani koncertem inspirowanym filmem. Widzowie obejrzą oryginalny film Luhrmanna w całości, na dużym ekranie, z zachowaniem dialogów i akcji, ale jego muzyka i partytura zostaną wykonane na żywo, w ścisłej synchronizacji z obrazem. Zamiast tradycyjnej orkiestry symfonicznej na scenie pojawi się hybrydowy, dwunastoosobowy zespół łączący muzyków rockowych i orkiestrowych, wokalistów, elektronikę oraz DJ-a. Produkcja powstała we współpracy GEA Live, Disney Concerts i samego reżysera.

Światowa premiera odbyła się 29 września 2026 roku w Sydney Opera House, w rodzinnym mieście Luhrmanna. Reżyser, dwukrotnie nominowany do Oscara, nie kryje zaskoczenia żywotnością swojej ekranizacji. „Jednym z największych zaskoczeń ostatnich trzech dekad było obserwowanie, jak Romeo i Julia raz za razem znajduje nową publiczność. Na tym polega ponadczasowa magia Szekspira i kina” mówi Luhrmann. „Ten koncert celebruje jedno i drugie, jednocześnie zapraszając widzów na całym świecie do doświadczenia emocji, muzyki i teatralności filmu w zupełnie nowy sposób” dodaje reżyser.

Trasa obejmie trzy kontynenty, a jedyny polski pokaz odbędzie się 5 listopada 2027 roku w PreZero Arenie Gliwice, gdzie za organizację odpowiada FKP Scorpio. To właśnie tam kultowa opowieść o miłości lat 90. wróci w zupełnie szczególnej formie, z muzyką graną na żywo, która po raz kolejny każe w niej zakochać się od nowa.