Są filmy, które najlepiej oglądać bez wcześniejszego sprawdzania fabuły, zwiastunów i teorii fanów. Wystarczy wiedzieć, że coś jest nie tak, a potem pozwolić historii stopniowo odsłaniać kolejne karty. „Zniknięcia” należą właśnie do tej kategorii. Film Zacha Creggera najpierw przyciągnął widzów do kin, później zachwycił krytyków, a w 2026 roku doczekał się także oscarowego wyróżnienia.

WIDEO…

player placeholder

Teraz głośna produkcja trafi na Netflix. To dobry moment, by nadrobić jeden z najczęściej komentowanych filmów ostatnich miesięcy.

270 mln dolarów w box office. Widzowie ruszyli do kin

Zniknięcia
mat. prasowe
Zobacz także:

„Zniknięcia” miały premierę w sierpniu 2025 roku i szybko stały się finansowym sukcesem. Film zarobił na świecie około 270 mln dolarów, przy budżecie produkcyjnym szacowanym na 38 mln dolarów. To wynik, który trudno zignorować, zwłaszcza w przypadku oryginalnej historii, niezbudowanej na popularnej franczyzie czy kolejnej odsłonie znanego uniwersum.

Ale liczby to tylko część tej historii. Produkcja zdobyła również uznanie recenzentów. Na Rotten Tomatoes utrzymuje wynik 93 proc. pozytywnych opinii, zebranych na podstawie 400 recenzji. Z kolei Metacritic przyznał jej 81 punktów na 100. Co ciekawe, w zestawieniu tego drugiego serwisu nie ma ani jednej negatywnej recenzji: 43 opinie są pozytywne, a pięć mieszanych.

Takie przyjęcie nie zdarza się każdemu tytułowi, a „Zniknięcia” mają jeszcze jeden mocny argument. Podczas gali Oscarów w 2026 roku Amy Madigan otrzymała statuetkę dla najlepszej aktorki drugoplanowej za rolę Gladys. To wyróżnienie dodatkowo zwróciło uwagę na film, który już wcześniej udowodnił, że potrafi zainteresować zarówno publiczność, jak i krytyków.

Co wydarzyło się o 2:17 w nocy?

Zniknięcia
mat. prasowe

Punktem wyjścia jest zagadka, która brzmi jak koszmar każdego rodzica. Pewnej nocy, dokładnie o tej samej godzinie, z domów znika siedemnaścioro dzieci z jednej szkolnej klasy. O 2:17 nad ranem wychodzą na zewnątrz i rozpływają się w ciemności. Z całej grupy zostaje tylko jeden uczeń. Nikt nie potrafi wyjaśnić, co się wydarzyło ani dlaczego dzieci zniknęły w tak niewytłumaczalnych okolicznościach.

Mieszkańcy miasteczka szukają odpowiedzi, ale zamiast poczucia bezpieczeństwa pojawiają się podejrzenia, strach i coraz więcej pytań. W centrum opowieści znajdują się między innymi nauczycielka Justine Gandy, grana przez Julię Garner, oraz Archer Graff, ojciec jednego z zaginionych dzieci, w którego wciela się Josh Brolin. W obsadzie są również Alden Ehrenreich, Austin Abrams i Amy Madigan.

Reżyser Zach Cregger, znany wcześniej z filmu „Barbarzyńcy”, nie prowadzi widzów prostą drogą od zagadki do rozwiązania. Zamiast tego odsłania wydarzenia z różnych perspektyw, a kolejne elementy układanki potrafią zmienić sposób, w jaki patrzymy na wcześniejsze sceny. Nie chodzi wyłącznie o odpowiedź na pytanie, co stało się z dziećmi. Równie istotne jest to, co strach robi z ludźmi i jak łatwo niepewność przeradza się w oskarżenia.

Oscar, świetne recenzje i historia, która nie daje spokoju. „Zniknięcia” trafią na Netflix

Zniknięcia
mat. prasowe

„Zniknięcia” balansują między tajemnicą, niepokojem i brutalnością, ale nie opierają się wyłącznie na szokowaniu. Cregger buduje opowieść, w której atmosfera ma znaczenie równie duże jak kolejne zwroty akcji. Widzowie dostają zagadkę do rozwiązania, a jednocześnie historię o społeczności, której dotychczasowy porządek rozpada się na oczach mieszkańców.

To również jeden z tych filmów, o których najlepiej rozmawia się po seansie. Warto wejść w tę opowieść bez czytania szczegółowych streszczeń i nie sprawdzać wcześniej, jak interpretują ją inni. Im mniej wiemy na starcie, tym więcej miejsca zostaje na własne podejrzenia.

Od 24 października „Zniknięcia” będą dostępne na Netflixie. Jeśli film ominął was podczas kinowej premiery, trudno o lepszą okazję, by przekonać się, skąd wzięły się tak wysokie oceny, oscarowe wyróżnienie i ponad ćwierć miliarda dolarów wpływów z biletów.