Spis treści:
- Justyna Steczkowska i muzyka, która wyprzedziła swoje czasy
- Dziś jej koncerty przyciągają młode pokolenie
- Justyna Steczkowska: „Zaczęli kochać siebie”
Justyna Steczkowska i muzyka, która wyprzedziła swoje czasy
Jednym z najważniejszych przykładów jest dla artystki płyta „Maria Magdalena”. Album powstał wiele lat temu, kiedy jej córka była jeszcze niemowlęciem. Justyna Steczkowska wspomina, że był to projekt szczególny, ponieważ zawarła w nim swoją osobistą opowieść o człowieku, duszy i miejscu jednostki we wszechświecie. Nie chodziło wyłącznie o muzykę, lecz także o przekaz dotyczący duchowości, poszukiwania sensu i relacji z tym, co wykracza poza materialny wymiar życia.
Jak przyznała w rozmowie z Hanną Lis, w tamtym czasie niewiele osób potrafiło odczytać intencje stojące za albumem. Artystka zdecydowała się nawet na trasę koncertową, podczas której prezentowała materiał publiczności. Nie przyniosła ona jednak oczekiwanych rezultatów finansowych.
„I to była naprawdę niszowa ilość ludzi, która w ogóle to zrozumiała” – wspominała Justyna Steczkowska. Mimo niewielkiego zainteresowania nie żałowała tej decyzji. Zależało jej przede wszystkim na tym, by podzielić się z odbiorcami swoją perspektywą i zachęcić ich do spojrzenia na świat z innej strony.
Dziś jej koncerty przyciągają młode pokolenie
Po latach artystka postanowiła wrócić do „Marii Magdaleny” z okazji swojego 30-lecia pracy artystycznej. Była to dla niej szczególnie ważna płyta, dlatego chciała ponownie zaprezentować ją publiczności. Tym razem spotkała się jednak z zupełnie innym odbiorem.
Koncert w Planetarium Śląskim w Chorzowie okazał się ogromnym sukcesem. Wydarzenie wyprzedało się dwukrotnie, a zainteresowanie repertuarem zaskoczyło samą artystkę.
Justyna Steczkowska zastanawiała się, co właściwie się zmieniło. Jej zdaniem odpowiedzią jest większa dostępność wiedzy i narzędzi do samodzielnego rozwoju. Internet, mimo że pełen przypadkowych i nie zawsze wartościowych treści, daje dziś możliwość dotarcia do wykładów, materiałów i inspiracji, które jeszcze kilkanaście lat temu nie były tak łatwo dostępne.
Artystka zauważa, że coraz więcej osób świadomie poszukuje własnej drogi, a wśród nich są również bardzo młodzi słuchacze.
„Dzieci, nawet w szkole podstawowej, sięgają do Animy i Marii Magdaleny płyt, o których bym w życiu nie pomyślała, że będą chcieli słuchać w tym wieku” – przyznała.
Justyna Steczkowska: „Zaczęli kochać siebie”
Szczególnie poruszające są dla niej wiadomości otrzymywane od nastoletnich fanów. Jak opowiada, młodzi ludzie piszą do niej o zagubieniu, trudnościach w odnalezieniu się we współczesnym świecie i o tym, jak jej muzyka pomogła im spojrzeć na siebie inaczej.
Artystka zwraca uwagę, że młode pokolenie mierzy się z wieloma wyzwaniami. Wspomina o wpływie mediów społecznościowych, braku czasu ze strony rodziców i poczuciu osamotnienia. W tym kontekście muzyka może stać się dla nich przestrzenią do refleksji i poszukiwania własnej tożsamości.
„Jak oni opowiadają, że dzięki Animie i Marii Magdalenie przede wszystkim zaczęli kochać siebie, ci ludzie przyjeżdżają na koncerty, ponieważ wiedzą, że po tym koncercie oni zrobią kolejny krok do siebie” – wyznała Steczkowska.
Dla artystki to szczególny rodzaj satysfakcji. Nie traktuje jednak swojej roli jako przewodniczki, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że sama przez lata szukała własnej drogi i wielokrotnie doświadczała zagubienia.
Justyna Steczkowska nie chce, by młodzi odbiorcy traktowali ją jak autorytet, który powinien wskazywać im, jak żyć. Zależy jej raczej na tym, by poprzez muzykę i słowa dawać im narzędzia do samodzielnego odkrywania siebie.
„Ja tak jak Wy poszukuję swojej własnej drogi. Dzisiaj jestem dalej od Was, bo jestem 30 lat starsza” – powiedziała podczas rozmowy.
Artystka podkreśla, że każdy musi wykonać własną pracę, by poradzić sobie z trudnymi doświadczeniami i odnaleźć wewnętrzny spokój. Ona może jedynie podzielić się tym, co sama przeżyła, oraz stworzyć muzykę, która stanie się dla kogoś wsparciem.
„Ja jestem tu przykładem tego, że można wyjść z najciemniejszego mroku i dojść do światła, ale dzięki swojej własnej pracy. I ja tego nie wykonam za ciebie” – zaznaczyła.
Właśnie w tym widzi sens swojej twórczości. Muzyka nie musi być jedynie rozrywką. Może pomagać przechodzić przez trudne chwile, porządkować emocje i odnajdywać odpowiedzi na pytania, których nie zawsze potrafimy zadać na głos.
Być może dlatego albumy Justyny Steczkowskiej, które kiedyś trafiały do niewielkiego grona odbiorców, dziś znajdują słuchaczy wśród nastolatków. To, co dla jednego pokolenia było zbyt niszowe lub trudne do zrozumienia, dla kolejnego może okazać się ważnym punktem odniesienia. A dla artystki największą nagrodą jest świadomość, że jej muzyka pomaga komuś zrobić kolejny krok w stronę samego siebie.