Udział w programie okazał się dla obu influencerek doświadczeniem innym, niż początkowo zakładały. Zamiast kolejnego formatu skupionego przede wszystkim na modzie, pracy i kulisach branży, kamery weszły znacznie głębiej – w relacje, codzienność i osobiste historie. To właśnie tam pojawia się pytanie o autentyczność: na ile można pokazać prawdziwą siebie, kiedy życie od lat toczy się jednocześnie prywatnie i publicznie?
W rozmowie z ELLE Jessica Mercedes i Klaudia Sadownik opowiadają o tym, czego nauczyły się o sobie podczas programu, jak zmienia się ich spojrzenie na sukces i popularność oraz dlaczego życie influencera wcale nie musi być tak ekscytujące, jak mogłoby się wydawać. Mówią także o cenie rozpoznawalności, budowaniu życia poza pracą i o tych częściach własnej osobowości, które najtrudniej pokazać przed kamerą.
Za kulisami internetowego wizerunku
Media społecznościowe przyzwyczaiły nas do oglądania życia w wersji skróconej, atrakcyjnej i pełnej wydarzeń. Kolejne kampanie, spotkania, wyjazdy i zawodowe sukcesy tworzą obraz codzienności, w której niemal wszystko jest warte pokazania. W przypadku influencerek granica między pracą a życiem prywatnym bywa szczególnie cienka. To, co dla innych pozostaje osobistym doświadczeniem, dla nich może stać się treścią obserwowaną przez tysiące, a nawet miliony osób.
Jessica Mercedes i Klaudia Sadownik zwracają jednak uwagę na mniej spektakularną stronę tej rzeczywistości. Zwykłe wieczory na kanapie, odpoczynek i dni, w których nie dzieje się nic szczególnego, są częścią ich życia tak samo jak zawodowe projekty. Problem pojawia się wtedy, gdy internetowy obraz zaczyna wyznaczać oczekiwania wobec codzienności – nie tylko influencerek, ale również ich odbiorców.
Autentyczność w czasach social mediów
Pytanie o autentyczność powraca w rozmowie szczególnie wyraźnie. Influencerki funkcjonują w przestrzeni, w której z jednej strony oczekuje się od nich spójnego wizerunku, a z drugiej – szczerości i bezpośredniości. Odbiorcy chcą poznawać nie tylko zawodowe osiągnięcia, lecz także prywatne historie, słabości i emocje. Jednocześnie publiczne dzielenie się sobą wymaga ustalenia granic: nie wszystko, co prawdziwe, musi zostać pokazane.
Dla Jessiki Mercedes udział w „Girls of Warsaw” stał się okazją do przyjrzenia się własnej emocjonalnej powściągliwości. Wizerunek osoby pewnej siebie i swobodnie poruszającej się w świecie mody nie wyklucza nieśmiałości, która może ujawniać się w bardziej osobistych sytuacjach. Influencerka zauważa, że otwieranie się przed innymi i rozmawianie o wrażliwych sprawach bywa dla niej trudniejsze, niż mogłoby się wydawać osobom znającym ją przede wszystkim z internetu.
To jeden z ciekawszych wątków rozmowy, ponieważ pokazuje, że autentyczność nie musi oznaczać całkowitego odsłonięcia się przed publicznością. Może polegać również na uznaniu własnych ograniczeń i zaakceptowaniu faktu, że pewne emocje trudno wyrazić, nawet gdy na co dzień funkcjonuje się przed kamerą. Publiczny wizerunek nie jest przecież pełną definicją człowieka.