Spis treści:
- Justyna Steczkowska o wierze i Kościele. „Trzeba rozróżnić wiarę od instytucji”
- Ojciec Justyny Steczkowskiej zrezygnował z kapłaństwa dla miłości
- W ich domu codziennie się modlono. Ojciec czytał dzieciom żywoty świętych
Justyna Steczkowska o wierze i Kościele. „Trzeba rozróżnić wiarę od instytucji”
Zapytana w rozmowie z Hanną Lis o to, czy jest katoliczką, Justyna Steczkowska przyznała, że została wychowana w wierze rzymskokatolickiej i nadal zdarza jej się chodzić do kościoła, choć robi to rzadziej niż w dzieciństwie. Jej podejście do religii jest jednak otwarte. Artystka podkreśliła, że docenia różne tradycje i systemy wierzeń, a żadnej religii nie uważa za lepszą od innych.
– To znaczy, wszystkie doceniam i nigdy nie powiedziałabym, że jedna jest głupsza od drugiej – wyznała.
W jej wypowiedzi szczególnie wyraźnie wybrzmiała potrzeba szacunku dla odmiennych przekonań. Steczkowska zwróciła uwagę, że religia jest często częścią rodzinnej historii i kultury, w której dorastamy. Nie powinno się więc oceniać innych przez pryzmat własnej wiary.
Artystka zaznaczyła również, że czym innym jest osobista relacja z Bogiem, a czym innym funkcjonowanie instytucji kościelnej. To rozróżnienie jest dla niej bardzo istotne.
– Trzeba rozróżnić wiarę też od instytucji, bo to jest olbrzymia różnica – powiedziała.
Nie ukrywała przy tym, że dostrzega również ciemne strony historii Kościoła. Jednocześnie podkreśliła, że sama wiara zawiera wiele wartościowych nauk i przesłań. Szczególne miejsce w jej duchowości zajmują Jezus Chrystus, jego matka oraz Maria Magdalena, którą, jak zaznaczyła, historia potraktowała niesprawiedliwie.
Ojciec Justyny Steczkowskiej zrezygnował z kapłaństwa dla miłości
Rozmowa zeszła również na rodzinny dom artystki i jej ojca, który miał ogromny wpływ na to, jak postrzega dziś wiarę. Jak zauważyła prowadząca wywiad, mężczyzna zrezygnował z kapłaństwa z miłości do przyszłej żony, ale nigdy nie odwrócił się od Boga. Justyna Steczkowska potwierdziła, że religia pozostała ważną częścią jego życia.
Historia jej rodziców miała także swój wyjątkowo wzruszający finał. Na ślub mamy i taty artystki dzieci musiały czekać wiele lat. Wszyscy uczestniczyli w tej uroczystości dopiero wtedy, gdy Justyna była już dorosłą kobietą i sama miała dziecko.
Piosenkarka do dziś przechowuje fotografie z tego wydarzenia. Wspominała, że sama robiła rodzicom zdjęcia, a następnie wywoływała je w dużych formatach. To pamiątki, które nadal zajmują szczególne miejsce w jej domu.
Mimo że ojciec Steczkowskiej miał za sobą osobiste doświadczenie związane z rezygnacją z kapłaństwa, nie stracił zaufania do Kościoła. Artystka podkreśliła, że jego podejście wynikało również z wychowania i tradycji, w której sam dorastał.
W ich domu codziennie się modlono. Ojciec czytał dzieciom żywoty świętych
Justyna Steczkowska wróciła również do wspomnień z dzieciństwa. Jej rodzina była liczna, a wspólne życie koncentrowało się wokół codziennych rytuałów. Jednym z nich była wieczorna modlitwa. Dzieci klękały razem z ojcem przy kanapie w sypialni, a następnie słuchały opowieści o świętych.
Ojciec artystki czytał im przed snem żywoty świętych, chcąc pokazać, że świętość nie zawsze rodzi się w łatwych okolicznościach. Z perspektywy czasu Justyna Steczkowska przyznała, że niektóre z tych historii mogły być dla dzieci dość przerażające, ponieważ opisywały cierpienie i okrutne wydarzenia.
Mimo to nie wspomina ojca jako człowieka przesadnie religijnego czy narzucającego innym swoje przekonania. Wręcz przeciwnie. Najważniejsze były dla niego dobroć, cierpliwość i pomoc drugiemu człowiekowi.
– To był w ogóle bardzo dobry taki człowiek, ale nie był dewotem, tylko po prostu miał dobre serce, pomagał ludziom i był bardzo, bardzo cierpliwy – podsumowała artystka.
Wspomnienia Justyny Steczkowskiej pokazują, że jej dzisiejsze podejście do duchowości ma korzenie w rodzinnym domu. Wyniosła z niego nie tylko religijne tradycje, ale również przekonanie, że wiara powinna łączyć się z szacunkiem, empatią i otwartością na drugiego człowieka.