Grażyna Torbicka zabiera nas w podróż przez swoje modowe wybory od 1994 roku aż po dziś. Dziennikarka wspomina najważniejsze stylizacje, zdradza kulisy swojego podejścia do mody i wraca do kreacji, które na przestrzeni lat stały się jej znakami rozpoznawczymi.
Grażyna Torbicka zdradza swoją żelazną zasadę stylu
Od klasycznej koszuli, którą miała na sobie podczas gali, na której odebrała swojego pierwszego Wiktora, przez suknie Violi Piekut i Tomasza Ossolińskiego prezentowane podczas Festiwalu Filmowego w Cannes, aż po projekty Macieja Zienia – w jej garderobie zmieniały się trendy, fasony i okazje, ale jedna zasada pozostała niezmienna:
Najważniejsze jest to, żebym się dobrze czuła w tym, co mam na sobie, bo jeżeli to będzie nawet bardzo ładne i bardzo modne, ale ja nie będę się w tym dobrze czuła, to nic z tego dobrego nie będzie i będę wyglądała beznadziejnie. Muszę mieć po prostu dobre samopoczucie w tym, w czym mam wyjść i pokazać się publicznie i tę zasadę polecam każdemu.
Grażyna Torbicka o stylizacji, która wzbudziła najwięcej emocji
Dziennikarka wraca do kulis powstawania swoich najbardziej pamiętnych kreacji, opowiadając o współpracy z projektantami i osobach, które pomagały jej tworzyć charakterystyczny wizerunek. Wspomina również jedną z najbardziej dyskutowanych stylizacji – odważną suknię projektu Macieja Zienia, którą wybrała na galę, podczas której odebrała Super Wiktora:
Jak weszłam na scenę i się odwróciłam, widownia zobaczyła tę rozdartą, bo taki efekt miała ta sukienka, z tymi wysokimi botkami, które dzisiaj nikogo nie dziwią i nikogo nie szokują, to było takie "wow".

To jest kreacja, która na pewno w moim wykonaniu wywołała największe dyskusje i przyznam, że ją bardzo lubię, choć nie wszyscy ją pokochali, a ja ją bardzo lubię i te botki mam do dzisiaj. Może je kiedyś jeszcze założę.






























