Reklama

Perfumy „second skin” są przeciwieństwem zapachów, które od razu zdradzają swoją nazwę i markę. Nie są oczywiste i nie zostawiają za sobą długiego ogona. Pachną czysto (jak mydło albo świeże pranie), miękko, trochę jak balsam po kąpieli.

Zapach blisko skóry

Ten kierunek dobrze pasuje do estetyki Skandynawek: mniej ozdobników, więcej jakości i wygody. Słowa klucze, które najlepiej opisują ich ulubione kompozycje zapachowe? Prostota, bliskość natury, lekkość i subtelność. Co ciekawe, te dyskretne, osadzone w duchu minimalizmu perfumy często są unisex i można je nosić solo albo w trendzie „scent stacking”, czyli np. na waniliowy czy różany balsam do ciała.

Kto pokocha perfumy „second skin”?

Po 40. roku życia wiele kobiet coraz rzadziej sięga po zapachy, które są słodkie, ciężkie i duszne. Sama widzę to po sobie i po koleżankach z redakcji: częściej wybieramy coś, co daje wrażenie świeżości, ale nie pachnie jak klasyczna cytrusowa woda kolońska. „Second skin” jest elegancki, ale nie zobowiązuje.

To też bardzo dobry trend na ciepłe miesiące. Perfumy z tej kategorii zwykle bazują na piżmie, ambrette, irysie, delikatnych białych kwiatach, czystych nutach drzewnych, ryżu, bawełnie albo lekkiej herbacie. Siedzą blisko skóry, dobrze łączą się z balsamem do ciała i nie męczą po kilku godzinach.

Trzy zapachy w trendzie „second skin”

Nie wiesz, jakie perfumy zapewnią Ci efekt „drugiej skóry”? Wybrałam trzy kompozycje, które dobrze pokazują różne oblicza tego trendu – od minimalistycznej świeżości po bardziej otulające, balsamowe wykończenie.

Glossier You

Glossier You to jeden z najbardziej znanych zapachów w tej kategorii. Ma w sobie piżmową, lekko kremową świeżość i ten efekt „pachnę dobrze, ale trudno powiedzieć czym”. To kremowy „skin scent”, czyli zapach z kategorii lekkich, codziennych kompozycji blisko skóry. Lubię go za to, że nie próbuje być elegancki na siłę.

Phlur Missing Person

Phlur Missing Person to bardziej emocjonalna wersja trendu „second skin”. Jest czysty, lekko nostalgiczny, bliski ciała i oparty na miękkich nutach piżmowych. To jeden najlepszych „skin scent” do codziennego noszenia. Daje wrażenie otulenia – jak miękki sweter założony na czyste ciało. Właśnie o to chodzi w tym trendzie.

Maison Margiela Replica Lazy Sunday Morning

Maison Margiela Replica Lazy Sunday Morning jest bardziej mydełkowy i pościelowy, ale nadal dobrze wpisuje się w klimat „second skin”. Zapach świeżo wypranych bawełnianych prześcieradeł jest bardzo bliski temu, czego szukamy w tym trendzie. Ta kompozycja to dla mnie must have na weekendy.

Jak nosić perfumy second skin?

Najlepiej na dobrze nawilżonej skórze. Przed perfumami nakładam bezzapachowy balsam albo lekki krem do ciała, bo wtedy zapach trzyma się dłużej i robi się bardziej miękki. Przy takich kompozycjach nie potrzeba wielu psiknięć. Dwa albo trzy wystarczą, bo cały efekt ma być blisko skóry, nie przed nami.

Można też łączyć perfumy z pielęgnacją w podobnym klimacie: balsamem piżmowym, kremem o zapachu czystości albo mgiełką do ciała bez ciężkiej słodyczy. Zapach robi się nieco bardziej osobisty, ale nadal pozostaje lekki.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...