W 1975 roku Marina Abramović usiadła przed kamerą i zaczęła szczotkować włosy. Mocno. Coraz mocniej. Powtarzając jak mantrę zdanie: „Art must be beautiful, artist must be beautiful” (Sztuka musi być piękna, artysta musi być piękny). To, co początkowo przypominało zwyczajny gest pielęgnacyjny, z każdą minutą stawało się coraz bardziej niepokojące. Włosy zaczęły się plątać, szczotka szarpać skórę głowy, a prosty rytuał przeobraził się w opowieść o kobiecości, presji piękna i relacji z własnym ciałem.
WIDEO…
To niezwykłe, jak wiele znaczeń przez wieki potrafiła pomieścić zwykła szczotka do włosów. Była symbolem statusu, wyrazem troski, intymnym gestem między matką a córką, a dziś staje się jednym z najbardziej pożądanych akcesoriów świata urody. Kiedy myślę o szczotkowaniu włosów, wracam do dzieciństwa. Z moją przyjaciółką miałyśmy rytuał pod hasłem Dzień Szczotki. Raz w tygodniu umawiałyśmy się na długie czesanie i gadanie. W moim domu podobny rytuał odbywał się codziennie wieczorem. Mama szczotkowała mi włosy przed snem. Wtedy nie mówiło się jeszcze o self-care, mindfulness ani zdrowiu skóry głowy. Po prostu tak się robiło.

Przez lata wydawało mi się, że takie rytuały zniknęły bezpowrotnie. Od kilku sezonów szczotki do włosów dołączyły jednak do rosnącej grupy przedmiotów aspiracyjnych. Jeszcze kilka lat temu wydanie kilkuset złotych na szczotkę wydawało się ekstrawagancją. Dziś modele takich marek jak La Bonne Brosse, Crown Affair czy Mason Pearson kosztują od kilkuset złotych w górę i mają status kultowych. Według danych Euromonitora globalny rynek urządzeń i akcesoriów do pielęgnacji włosów ma osiągnąć sprzedaż blisko 378 milionów sztuk w 2026 roku. Analitycy zauważają jednocześnie, że rytuały beauty są coraz silniej związane z dobrostanem psychicznym i budowaniem codziennych nawyków troski o siebie.
Boom na szczotki w rzeczywistości jest raczej powrotem do praktyk, które przez stulecia były naturalną częścią codzienności. Już w starożytnym Egipcie pielęgnacja włosów miała znaczenie społeczne i symboliczne. W XIX wieku popularne było przekonanie, że włosy należy szczotkować sto razy przed snem, by zachować ich zdrowie i blask. Nasze babcie doskonale znały przyjemność płynącą z wieczornego czesania włosów. To, co się zmieniło, to sposób, w jaki dziś o tym myślimy. Skóra głowy staje się dla branży tym, czym kilka lat temu była bariera hydrolipidowa twarzy. Jeśli kiedyś skupialiśmy się przede wszystkim na cięciach i kolorach, dziś coraz większą uwagę kierujemy tam, gdzie wszystko się zaczyna – do skóry głowy. Pojawiły się specjalistyczne peelingi, kuracje wspierające mikrobiom i produkty stworzone z myślą o zdrowiu mieszków włosowych.

„Piękne włosy zaczynają się od zdrowej skóry głowy” – to zdanie pojawia się dziś niemal w każdej rozmowie z fryzjerami, trychologami i ekspertami od pielęgnacji. W tym kontekście szczotka przestaje być jedynie narzędziem. Staje się częścią codziennego rytuału. Mówi o tym również Monika Frydrych, założycielka polskiej marki Luãre, która stworzyła The Coastal Brush. Jak opowiada, przez lata szukała modelu, który skutecznie rozczesuje włosy, a jednocześnie pozostaje delikatny dla skóry głowy. Ostatecznie wraz ze szwajcarską manufakturą przeanalizowała ponad 60 najlepszych szczotek dostępnych na świecie, próbując znaleźć złoty środek między funkcjonalnością a komfortem użytkowania.
Nie chciałam stworzyć kolejnego produktu, który po użyciu chowa się do szuflady. Chciałam stworzyć przedmiot, który będzie równie piękny, jak skuteczny i będzie dawać przyjemność z codziennego używania.
– mówi.
To zdanie doskonale opisuje współczesne podejście do pielęgnacji. Coraz częściej nie kupujemy już samych produktów. Kupujemy doświadczenia.
Piękna pościel nie zmienia jakości snu. Luksusowa szczotka nie gwarantuje idealnych włosów. A jednak te przedmioty sprawiają, że zwykłe, codzienne czynności stają się bardziej świadome i przyjemne. Oczywiście za modą na szczotkowanie stoją także konkretne korzyści.
Regularne pomaga rozprowadzać naturalne sebum na całej długości włosów, wspiera mikrokrążenie skóry głowy i ogranicza plątanie się pasm.
– mówi Marek Bryczyński, fryzjer i współzałożyciel studia Przyjemności. Ale jak podkreśla, nie jest cudownym sposobem na porost włosów.

Żyjemy w czasach, które każą nam wszystko przyspieszać – od pracy po wypoczynek. Tymczasem szczotkowanie włosów pozostaje czynnością z natury powolną. Nie wymaga ekranu, ładowarki ani aktualizacji. Trzeba zatrzymać się i wykonać kilka spokojnych ruchów. I choć rynek pielęgnacji włosów jest dziś wart miliardy dolarów, a marki prześcigają się w tworzeniu coraz doskonalszych akcesoriów, sedno pozostaje niezmienne. Czasem najprostsze rytuały są tymi, których potrzebujemy najbardziej. Zwykła szczotka może być czymś więcej niż tylko narzędziem do rozczesywania. A dbanie o siebie nie zawsze zaczyna się od kolejnego kosmetyku, tylko od kilku minut spokoju.
1. The Coastal Brush 1892 LUÃRE 980 zł sephora.pl
2. Szczotka z serii „hard” zapewniająca skórze głowy intensywny masaż KOBAKO 200 zł kobako.com
3. Szczotka Golden Spa BALMAIN 900 zł balmainhair.com.pl
4. Szczotka z włosiem dzika LA BONNE BROSSE 732 zł labonnebrosse.com
5. Mała szczotka z włosem mieszanym (dzik + nylon) MASON PEARSON 550 zł douglas.pl



























